Tulipany, chodaki, wiatraki i ser – to najczęściej podawane symbole Holandii, kraju w Polsce jeszcze mało znanego i  głównie kojarzonego z wielkim Amsterdamem. W Amsterdamie byłam także i jest on przepiękny ze swoimi kanałkami, rowerowym zwiedzaniem, browarami Heinekena czy Grolscha…

Ale oprócz dużych miast, do których z reguły przybywają tłumy, jest mnóstwo mniejszych, urokliwych, w których również można miło spędzić czas. I bez takich dzikich tłumów jak w Amsterdamie 😉Moje ulubione miasteczko Gouda. Zakochałam się w nim i oczywiście w serach od pierwszego wejrzenia 🙂 To 70-tysięczne miasteczko odwiedza rocznie pół miliona turystów i wcale sie nie dziwię dlaczego 🙂Jest to jedno z typowych starych holenderskich miast, z bogata historią i słynnymi serami. Stare centrum miasta z jego perełkami: przepięknym ratuszem na obszernym rynku, budynkiem wagi i kościołem Św. Jana (Sint Janskerk) są głównymi atrakcjami Goudy. Sint Janskerk szczyci się najpiękniejszymi w tej części Europy XVI-wiecznymi, witrażami. Choć Holandia posiada setki wspaniałych gotyckich kościołów, to jednak większość z nich nie ominął XVII-wieczny tzw. „sztorm obrazów” z czasów reformacji. Ten gniew ludu ogołocił większość kościołów z ich wspaniałych ołtarzy, rzeźb, obrazów i witraży. Witraże z kościoła w Gouda były ponoć zbyt piękne aby ktoś ośmielił się je wybić, dlatego ocalały.

Na ratuszu zawsze powiewające flagi miasteczka nadające mu dostojny charakter. Jeśli jesteś tutaj w sezonie letnim, to w każdy czwartek rano, na rynku odbywa się wspaniały targ serów według odwiecznych zasad handlu. Jesli jesteś już na miejscu to naucz się, że po holendersku ser jak i nazwę miasta wymawia się jak „Chałda”;)O targu serowym przeczytaj w Gouda serowe szalenstwo Natomiast ja całym miasteczkiem jestem zachwycona. Wspaniały ratusz, dookoła wielki targ serowy, małe sklepiki, wszędzie serowe akcenty, wielka katarynka przygrywająca na rynku… można tam chodzić godzinami… do tego smakowite sery na 150 sposobów; coś pieknego 🙂Innym z takich miast jest Haarlem – to piękne zabytkowe miasto w Holandii, zlokalizowane w północno-wschodniej części kraju. Jak przystało na holenderską tradycję, tak i tutaj królują tulipany. Haarlem jest najsłynniejszym w kraju, znanym na całym świecie centrum handlu tulipanowymi cebulkami. Nie bez powodu też nazywa się tak samo nowojorska dzielnica. To właśnie to holenderskie miasto było dla niej pierwowzorem.  Haarlem warto odwiedzić w dniu parady kwiatów. Odbywa się ona corocznie w ostatni weekend kwietnia. Wszyscy liczący się producenci kwiatowi przygotowują kompozycje kwiatowe na ogromnych platformach. W sobotę rano wyruszają one w 40-kilometrową i spośród wszystkich kompozycji wyłaniany jest zwycięzca. Przez całą niedzielę można je podziwiać stojące wzdłuż głównej ulicy Haarlemu. Niesamowite wielobarwne kompozycje kwiatowe i oszałamiający zapach pozostawiają niezapomniane wrażenie. Niestety ja już byłam po paradzie kwiatowej, więc mam powód by w nasteonym roku tu sie udać i zobaczyć ją na własne oczy.Początki Haarlem to jakiś X wiek. Poza cebulkami tulipanów do Haarlem przyciągają też inne atrakcje. Najciekawszymi z nich są zapewne muzea, ale nie brakuje tu także interesujących, wartych odwiedzenia budowli zabytkowych. Na uwagę zasługuje Katedra św. Bawona. Ta bazylika katedralna znajduje się przy ulicy Leidsevaart, a zbudowana została w stylu neoromańskim pod koniec XIX wieku. Innym ciekawym obiektem architektonicznym jest XVII-wieczny ratusz i oczywiście stary targ mięsny Vleeshal. Z końca XVI wieku pochodzi Dom Wagi Miejskiej oraz hale rzeźnicze. Jest tu też wiele dekoracyjnych kamieniczek mieszczańskich, a miłośników obiektów sakralnych zapraszają zabytkowe kościoły. Najważniejsze w mieście muzeum to Frans Hals Museum poświęcone działalności człowieka, który położył podwaliny pod miejską kulturę. Warto też odwiedzić Muzeum Archeologiczne oraz najstarsze w mieście Teylers Muzeum, gromadzące rysunki, kolekcje skamieniałości, holenderskie monety i medale.Na głównym rynku po intensywnym zwiedzaniu, możesz usiąść w jednej z lokalnych restauracyjek i delektować się holenderskim winem czy przysmakami.

Mi najbardziej smakował hot dog ze śledziem kupiony w lokalnym food trucku. Jeśli nie lubisz śledzi to spróbuj z łososiem czy krewetką; takie bułki to lokalny przysmak, kosztuje około 4 euro i wszyscy się nimi zajadają 🙂 Nazywa się Broodje Haring i jest to przepyszna holenderska kanapka tradycyjnie podawana na zimno. Tradycyjny jest zrobiony z surowego, solonego śledzia, pokrojonych korniszonów i pokrojonej w kostkę cebuli schowanej w delikatnych białych bułkach. Kanapkę można kupić w całym kraju na vishandelach – na straganach z owocami i przekąskami oraz kanapkami.

Jadłam już takie w Haarlem i w Amsterdamie i jest to obowiązkowy punkt jedzeniowy dla mnie będąc za każdym razem w Holandii 🙂

Kolejne miasteczko to Hoorn  – bogate miasto kupieckie, które swój rozkwit zawdzięczało morskiemu handlowi po wszystkich morzach i oceanach świata, szczególnie w XVI i XVII wieku. Miasteczko bardzo urokliwe z nadmorskim deptakiem, drewnianymi łodziami, mnóstwem restauracyjek, w których można odpocząć i delektować się wiatrem z nad morza…Chociaż dziś trudno w to uwierzyć, w trakcie holenderskiej złotej ery Hoorn było jednym z najważniejszych miast całego regionu konkurującym nawet z Amsterdamem. Prawdziwy rozkwit miasta nastąpił jednak w XVII wieku, gdy Hoorn jako jedno z sześciu miast zostało wybrane na siedzibę Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. To właśnie w tym okresie nastąpił ogromny rozkwit całego obszaru, powstały nowe budynki oraz magazyny. Dzisiejsza architektura miasta jest efektem właśnie tego okresu. O zanczeniu Hoorn w tamtych czasach może zaświadczyć chociażby fakt, że nazwa Przylądek Horn pochodzi właśnie od tego miasta. Nazwę nadał mu urodzony w Hoorn nawigator Willem Schouten, który jako pierwszy okrążył przylądek w 1616 roku. Był to żeglarz i odkrywca z tego miasta, który jako pierwszy odkrył drogę morską na Ocean Spokojny pod cieśniną Magellana nazwana właśnie od nazwy miasta z którego żeglarz pochodził. Niestety, miasto zaczęło tracić na wartości razem i teraz z potężnego miasta handlowego Hoorn przekształciło się w zwykłe miasto rybackie. Ale nadal jest bardzo urokliwe 🙂Najbardziej ciekawa jak dla mnie jest cześć portowa miasta Hoorn, która chyba najlepiej pokazuje dawną potęgę miasta. Kilkusetletnie budynki, z których część służyła jako magazyny oraz domy żeglarzy i siedziby firm handlowych, do dzisiaj zachwycają swoim wyglądem.

Jednym z najważniejszych zabytków miasta jest wieża Hoofdtoren – Główna Wieża, za którą mamy drewniane molo z 1464 roku. Na tylnej części wieży widać herb miasta. Po północnej stronie wieży na murku znajduję się interesujący monument De Scheepsjongens van Bontekoe (towarzysze rejsu kapitana Bontekoe), który nawiązuje do książki opisującej XVII wieczną wyprawę kapitana Bontekoe do wschodnich Indii.Ciekawostka jest również, ze w miasteczku od połowy czerwca do końca sierpnia w każdy czwartek odbywa się tradycyjny targ serowy. Wyjątkiem są 10. oraz 17. sierpnia.

Także jak widzisz, Holandia to nie tylko Amsterdam, Rotterdam czy Edinhoven kojarzone z lotniskiem; to także mniejsze klimatyczne miasteczka, które także mają swój urok.

Mając wolny czas będąc w Holandii także zatrzymaj się w jednym z nich.

Może również jak ja się nimi zauroczysz 🙂

Please follow and like us:
error