GeoZakręcona

GeoZakręcona przez świat i życie :)

Tag: Aktywne spędzanie czasu

Szlakiem magurskich skarbów

Przy okazji mojego pobytu na południu Polski, zupełnie przypadkiem odkryłam serię w Magurskim Parku Narodowym pod tytułem: „Zielony szlak MAGURA-BIELANKA

Jest to fantastyczna seria leśna w górskich klimatach otoczona starymi cmentarzami i cerkwiami dookoła. Cudowne leśne tereny, przepiękne lasy i okolice. Kesze rewelacyjne, super maskowania, każde przemyślane i inne; sprawiło mi mnóstwo radości ich znajdywanie. Dlatego stwierdziłam, że może nie wszyscy wiedzą o magurskim trailu cudownych skrytek, dlatego bardzo serdecznie Was do niego zachęcam  🙂 Jest to bardzo atrakcyjny szlak odkrywający piękno zachodniej części Beskidu Niskiego. Różnorodność zabytków sztuki sakralnej, duża ilość cmentarzy wojennych, ślady istniejącej i nieistniejącej kultury Łemkowskiej oraz niezaprzeczalne walory przyrodnicze, czynią ten zielony szlak jednym z bardziej atrakcyjnych w Beskidzie Niskim.Jeśli chodzi o same kesze to jedne są łatwe i przyjemne, znajdywane w 3 sekundy, a nad innymi trzeba było trochę pomyśleć. Autor tak poukrywał skrzyneczki, że niby są na widoku, a człowiek patrzy i patrzy i nic  😉 Cała seria ma około 60 sztuk i liczy około 10 kilometrów. Na szlak najlepiej udać się pieszo, poświęcić temu cały dzień; tak aby niespiesznie nie tylko znaleźć wszystkie „skarby” w lesie ale także nacieszyć się ciszą i spokojem w lesie a także i zadumać przy wielu cmentarzach wojennych…Na samym szlaku również będzie można znaleźć skrytki:

  • Na Magurze Małastowskiej. Jest to szczyt w Beskidzie Niskim, o wysokości 813 m n.p.m. Na jednym z wniesień wybudowano tu w 1955 schronisko im. prof.St.Gabriela, należące do oddziału PTTK w Gorlicach. Teraz schronisko jest w remoncie niestety.
    Na zboczach Magury Małastowskiej znajdują się także pamiątki po przebiegającej jej zboczami podczas I wojny światowej linii frontu austriacko-rosyjskiego: okopy i cmentarze.
  • Cmentarz nr 58 – Magura Małastowska
    Jest to cmentarz zaprojektowany przez Duszana Jurkowicza. Jest na nim pochowanych 60. Austriaków z 4. Bosniacko – Hercegowińskiego Pułku Piechoty z rejonem rekrutacji w okolicach Mostaru, 9.Pułku Piechoty Landwehry z rejonem rekrutacji w okolicach Litomierzyc w Czechach, 10.PP Landwehry z Mlada Boleslav, 18.PP z Hradec Kralove i wielu innych. Mały cmentarz pośrodku lasu, przyjdź i zadumaj się…

Wszystkie okoliczne kesze zbiegają się do wsi Bielanka. Jest to jedna z wielu wsi w Polsce, która sięga początkami XIV wieku. I przede wszystkim jest jednym z wielu skupisk łemkowskich w Beskidzie Niskim i pierwszą miejscowością na Łemkowszczyźnie, której mieszkańcy wystąpili o zgodę na stosowanie podwójnej, polsko-łemkowskiej nazwy miejscowości. Nazwa Бiлянка została urzędowo wprowadzona 24 listopada 2008 roku. Warto zobaczyć i poczuć choć przez chwilę łemkowskie klimaty.Moja seria zdobywania powyższych keszy została rozłożona na dwa dni. Pierwszego dnia było pięknie i wiosennie a dwa dni później niestety spadł śniegu po kolana, było zimno, mgliście i okropnie. Zdobywanie keszy w taką pogodę już nie było łatwe i przyjemne, a wręcz każdy kesz to mega wyzwanie 😎 bo jak znaleźć pudełko z hintem pieniek, kiedy śniegu jest po kolana?? Ale się udało i nie takie rzeczy się znajdywało wcześniej.Należy również pamiętać, że każdy kesz to osobny fav dla właściciela, dlatego zanim wyruszycie, zbierzcie dużo favów bo skrytek jest 58.

A  post powstał dla następnych poszukiwaczy, którzy znajda tu rady praktyczne: co, jak, ile godzin i chcieliby się także tu wybrać. Jeśli masz jakieś pytania, to pytaj śmiało. Zawsze lepiej się przygotować na zapas, niż ma Ci czegoś zabraknąć w lesie na szlaku…

Koordy serii:

Zielony szlak MAGURA-BIELANKA https://coord.info/GC7P8BP

Jeśli choć trochę Was zachęciłam do magurskich „skarbów” to cieszę się niezmiernie. I dajcie znać jak Wam się podobało 🙂

Please follow and like us:

Babia Góra w zimowej odsłonie

Babia Góra w zimowej odsłonie – mój szlak w zimowej aurze na jedną z fajniejszych gór z przepiękną panoramą na szczycie. Babia Góra (1725 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego i całych polskich Beskidów. Wyraźnie odznacza się wśród okolicznych wyniosłości. O jego wyjątkowości decyduje m.in. krajobraz alpejski z kosodrzewinami i gołoborzami, jak również bogactwo przyrody. Byłam pierwszy raz w życiu w tych okolicach i na szlaku w stronę Babiej i jestem zachwycona 🙂

Najwyższym szczytem jest Diablak (1725 m, Diabelski Szczyt), często nazywany również Babią Górą, jak cały masyw. Jest najwyższym szczytem Beskidów Zachodnich i poza Tatrami najwyższym szczytem w Polsce, drugim co do wybitności (po Śnieżce). Zaliczany jest do Korony Gór Polski. Jego grzbietem przebiega granica polsko-słowacka oraz Wielki Europejski Dział Wodny (zlewisko Bałtyku i Morza Czarnego).

Najwyższy wierzchołek, Diablak, odznacza się wybitnymi walorami widokowymi. Roztacza się z niego panorama na wszystkie strony, obejmująca Beskid Żywiecki, Śląski, Mały, Makowski, Wyspowy, Gorce, Kotlinę Orawsko-Nowotarską, Tatry oraz góry Słowacji.

Pochodzenie nazwy i legendy:

Jak to z każdą nazwą bywa, skądś ona się wzięła… Z nazwą Babia Góra wiąże się kilka ciekawych legend. Jeden z orawskich przekazów mówi, że jest to postać kobiety zamienionej w kamień. Czekała ona na swojego kochanka zbójnika nad przełęczą Krowiarka; kiedy zobaczyła, że zbójnicy niosą jego ciało, skamieniała z żalu. Wg innego podania, jest to stos kamieni wysypany przez babę olbrzymkę. I jeszcze inne tłumaczy nazwę tym, że w jaskiniach Babiej Góry zbójnicy trzymali swoje branki.

Nazwa „Diablak” ma także swoje źródło w ludowych przekazach. Jedna z nich mówi, że na szczycie Babiej Góry diabeł budował zamek dla zbójnika. Kiedy zamek był już na ukończeniu zapiał kur, budowla rozsypała się i pogrzebała zbójnika. Podobno podczas burzy słychać dźwięk ciupagi nieszczęśnika. Nawiązują do tej historii inne ludowe nazwy szczytu: Diabli Zamek lub Diable Zamczysko.

Wysokość i wybitność masywu Babiej Góry sprawiła, że w XIX w. nadano jej nazwę Królowej Beskidów, z powodu bardzo zmiennej pogody nazywana też była Matką Niepogód lub Kapryśnicą, a ostatnio mieszkańcy Orawy nazywają ją także Orawską Świętą Górą.

W 1954 w masywie Babiej Góry (wraz ze szczytem Diablak) utworzono Babiogórski Park Narodowy. W uznaniu niezwykłych walorów przyrodniczych Babiogórski Park Narodowy został wpisany w 1977 przez UNESCO na listę światowych rezerwatów biosfery.Szlaki na szczyt

Na sam szczyt możesz wejść z kilku miejsc i każdy szlak ma swoje inne walory:

szlak turystyczny zielonySzlak zielony, z Zawoi Markowej do schroniska PTTK Markowe Szczawiny, około 1,5 godziny

szlak turystyczny czerwonyCzerwony Główny Szlak Beskidzki, z Markowych Szczawin (schronisko PTTK)    na szczyt Babiej – Diablak poprzez Przełęcz Brona (1408 m n.p.m.), około 2 godziny

szlak turystyczny żółtySzlak żółty, z Markowych Szczawin (schronisko PTTK) – tzw. Perć Akademików na Diablak – najtrudniejszy szlak, ale i najciekawszy, dla doświadczonych turystów, zaleca się ruch tylko w górę, a powrót inną wybraną trasą

szlak turystyczny czerwonySzlak czerwony, z Przełęczy Krowiarki na Diablak poprzez Sokolicę (1367 m n.p.m.), Kępę (1521 m n.p.m.) i Gówniak (1617 m n.p.m.).

Ciekawym szlakiem po drodze jest:  “Skręt Ratowników“, gdzie zaczyna się żółty szlak na Babią Górę. Jak sama nazwa wskazuje, tędy najczęściej chodzą ratownicy GOPR-u na szczyt Babiej Góry. Szlak wytyczyłw 1925 r. Władysława Midowicz, znany polski geograf, meteorolog, działacz turystyczny oraz gospodarz schroniska na Markowych Szczawinach w latach 1932-37.
“Perć Akademików” poprowadzona jest od najbardziej stromej, północnej strony szczytu. Najtrudniejszym miejscem na szlaku jest pionowa ściana o nazwie Czarny Dziób, która ma ok. 8 m wysokości. Odcinek ten zabezpieczony jest łańcuchem i sześcioma klamrami. Są one nie tylko ułatwieniem dla podchodzących turystów, ale także dużą atrakcją i urozmaiceniem trasy (jest to jedyny szlak w Beskidach z takimi ułatwieniami). Przy dobrych warunkach pogodowych, dla wprawnego turysty pokonanie tej ściany nie powinno nastręczać problemów. Natomiast w niekorzystnych warunków atmosferycznych, podczas silnego deszczu, wiatru, mgły lub innych należy wybrać łatwiejszy terenowo wariant trasy.

Perć jest szlakiem jednokierunkowym przeznaczonym tylko do podchodzenia. Ze względu na zagrożenie lawinowe jest zamykany zimą.

Moja trasa na Babią Górę:

Mój szlak zaczął się w Zawoi Markowej szlakiem zielonym w pięknych terenach budzącego się słońca z rana i iskrzącym śniegiem na polach. Szliśmy zwarta grupą około 15 osobową, więc było bardzo wesoło 🙂 Mniej więcej po półtorej godziny dotarliśmy do Schroniska Markowe Szczawiny, gdzie posileni gorącą zupą mogliśmy nabrać sił na dalszą wędrówkę.

 

Parę słów o schronisku 🙂 Zostało ono wybudowane z inicjatywy prezesa Oddziału Babiogórskiego Towarzystwa Tatrzańskiego (późniejszego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego) dr. Hugona Zapałowicza. Jego otwarcie nastąpiło 15 września 1906. Składało się wówczas z kuchni, jadalni, pięcioosobowej izby dla panów i trzyosobowej izby dla pań. Powstałe schronisko miało być odpowiedzią strony polskiej na silną ekspansję na tych terenach niemieckiego towarzystwa, które posiadało m.in. schronisko turystyczne na Babiej Górze.

Po likwidacji poprzedniego budynku, uroczyste otwarcie nowego schroniska odbyło się 25 kwietnia 2010. Strudzeni wędrowcy mogą się tam zatrzymać i odpocząć. Dysponuje 40 miejscami noclegowymi, posiada jadalnię kuchnię turystyczną, suszarnię odzieży i jest przystosowany do obsługi osób niepełnosprawnych. W środku bardzo fajnie, klimatycznie z kolorowymi chustami jak w Himalajach i bardzo miła obsługa.

Następnie szlakiem czerwonym po 40 minutach po lodowatych schodach udaliśmy się na Przełęcz Brona. Piękne miejsce, na którym rozwidlają się szlaki. Tutaj możesz iść na Babią Górą, Małą Babią Górę czy na szlaki słowackie.

Mniej więcej po godzinie staliśmy na Diablaku. Cudowne widoki i panorama na tatrzańskie szczyty. Chmury pływające jak biały dywan pod nami. Coś pięknego. Nie dziwię się wcale, ze jest to jedno z ulubionych miejsc wędrowców i pasjonatów wschodów czy zachodów słońca. Już nawet pojawiają się strony czy grupy, gdzie wszyscy chcą zobaczyć legendarny wschód czy zachód słońca na Babiej Górze.

Cudowny spektakl jakim jest wschód słońca połączony z grą mgieł w dolinach.
Najpiękniejszy wschód słońca to moment gdy czerwona tarcza wyłania się zza Tatr a wokoło wszystko skrzy się w ostrym marcowym mrozie.
Luty i marzec to moment gdy widoczność jest wręcz idealna. Wschody i zachody słońca przyciągają tu wielu wędrowców, którzy potrafią wyjść na szlak o 4 w nocy by być jeszcze przed wschodem słońca i rozkoszować się jego pięknymi widokami.

Po odpoczynku na Babiej i przezywaniu pięknych widoków, udaliśmy się z powrotem w stronę Przełęczy Brona i szlakiem ruszyliśmy w stronę Małej Babiej Góry. Niestety pogoda zaczęła się psuć, zrobiło się wietrznie, zimno i nieciekawie. Jak na Diablaku była przepiękna pogoda i widoczność, tak tutaj biała mgła dookoła. Cieszyliśmy się, ze 20 minut wcześniej przy takiej pogodzie na Diablaku, byśmy nic nie zobaczyli.

Dalej nasz szlak wiódł do Przełęczy Jałowieckiej do Zawoi i stamtąd szlakiem w stronę parkingu, na którym zostawiliśmy samochody w Markowej. Jak doszliśmy do samochodów było już ciemno, ale wyposażeni w czołówki wróciliśmy bez przeszkód. Zawsze więc pamiętaj aby mieć ze sobą latarkę a najlepiej czołówkę, bo nigdy nie wiadomo czy się nie przyda.

Szlak zajął nam około 7 godzin i przeszliśmy ponad 18 kilometrów.

Bardzo fajna trasa, piękne widoki na Diablaku. Jedynie żałowaliśmy, ze nie szliśmy Szlak Percią Akademików z łańcuchami, która w sezonie zimowym jest zamkniętym szlakiem. Ale to znak, ze jeszcze tam wrócimy 🙂Na szczycie Diablaka znajdziesz się kilka ciekawych obiektów:

Kamienny obelisk, ustawiony przez Węgrów (1876 r.) na pamiątkę wejścia na szczyt w 1806 roku arcyksięcia Józefa Habsburga. Pierwszy postawiono tutaj w 1846 r. ale został zniszczony podczas Wiosny Ludów. Na obelisku wykuty jest napis w języku węgierskim.

Płyta skalna, która znajduje się obok obelisku (pochodzi z rumowiska Babiej Góry) z wyrytym tekstem: „74 Górnośląski Pułk Piechoty dla uczczenia Czynu Legionowego i jego twórcy, pierwszego marszałka Polski Józefa Piłsudskiego”.

Obelisk z tablicą pamiątkową poświęcony papieżowi Janowi Pawłowi II. Znajduje się po stronie słowackiej, został ufundowany przez mieszkańców czterech słowackich wsi spod Babiej Góry na pamiątkę pielgrzymek papieża na Słowację. Na jego tylnej ścianie znajdują się z napisy w języku polskim, angielskim i niemieckim.

Statuetka Matki Bożej Królowej Babiej Góry i tablica z brązu upamiętniająca Kongres Eucharystyczny i Rok Maryjny 1987; znajduje się od strony Akademickiej Perci. Statuetka, umieszczona przez ratowników GOPR w 1984 r. jest wyrazem wdzięczności za ocalenie papieża Jana Pawła II z zamachu na jego życie.

Kamienny ołtarz polowy –  znajduje się po słowackiej stronie. Co rok w niedzielę ok. 15 września odprawiana jest przy nim msza święta, tzw. GOPR-owska.

Kamienny mur o długości ponad 10 metrów, wybudowany został przez turystów z kamieni rumowiska Babiej Góry. Pełni rolę wiatrochronu. Tutaj wszyscy siadają, odpoczywają i podziwiają widoki 🙂

Panoramy z Babiej Góry

Babia Góra słynie z przepięknych widoków. Przy dobrych warunkach pogodowych możemy zobaczyć w kierunku południowym Tatry, Jezioro Orawskie i Małą Fatrę na Słowacji. Na wschodzie widać pasmo Policy (2369 m) i po lewej jej stronie Mosorny Groń (1047 m). Na północnym wschodzie widoczne są szczyty Beskidu Małego, a dalej na północ Jałowiec (1111 m) i jego pasmo otaczające Zawoję. W kierunku zachodnim pięknie prezentuje się Mała Babia Góra (Cyl) (1515 m), obok Mędralowa (1169 m) i dalej, górujące nad otoczeniem, Pilsko (1557 m). W sprzyjających warunkach zobaczymy też Skrzyczne.

Pamiętaj, że Babia Góra to szczyt kapryśny – Głównym powodem niebezpieczeństwa jest bardzo zmienna pogoda (nie na darmo Babia Góra zwana jest „Kapryśnicą” i “Matką Niepogód”) i możliwość pobłądzenia w przypadku mgły. Dodatkowo wyjście może utrudniać wiejący tu często silny wiatr.

O ewentualnych zagrożeniach informują komunikaty Babiogórskiego Parku Narodowego umieszczone na drogowskazach szlaków.

Dlatego zawsze przed wyprawą na szlak zapoznaj się z lokalna pogodą, warunkami atmosferycznymi i przygotuj się odpowiednio na szlak!!!

My tam jeszcze na pewno wrócimy 🙂

Mozę się też uda być na szczycie na wschodzie czy zachodzie słońca… byłoby pięknie… tak jak piękne są nasze polskie góry 🙂

 

Please follow and like us:

Morsowisko – zimna woda – zdrowia doda

Morsowanie zdobywa coraz więcej fanów w każdym wieku – „Mors” to potoczne określenie osoby kąpiącej się w zimnej wodzie, zazwyczaj podczas jesienno-zimowego okresu. Morsowanie pierwszy raz może okazać się trudne, ale z każdym kolejnym wejściem do wody, ciało coraz bardziej przyzwyczaja się do zimna. W sezonie zimowym bardzo często można spotkać kluby morsów, których członkowie regularnie się spotykają i morsują.

Adaptacja do zimna to cenna umiejętność organizmu, dzięki której ciało człowieka jest odporne na niskie temperatury i potrafi w nich sprawnie funkcjonować. Regularne dostarczanie organizmowi zimnych bodźców, powoduje zwiększenie tolerancji na zimno jak i wahania temperatury otoczenia czyli lepszą adaptację.

Jeśli jesteś zdrowy i pełni sił, po każdym morsowaniu będziesz chciał więcej. Nie dość, ze jest to super zabawa to jeszcze ma wiele pozytywów 🙂

Korzyści płynących z wchodzenia do lodowatej wody jest bardzo wiele i nie są one tylko natury fizycznej. Podczas zanurzenia w lodowatej wodzie dochodzi do skurczu powierzchniowych naczyń krwionośnych. Krew dociera głębiej i poprawia krążenie w narządach wewnętrznych i tkankach znajdujących się w naszym ciele. To powoduje szereg nieocenionych w swej wartości korzyści zdrowotnych:

  • Zwiększenie odporności organizmu.
  • Zahartowanie ciała.
  • Poprawa wydolności układu sercowo-naczyniowego.
  • Poprawa krążenia i lepsze ukrwienie skóry.
  • Szybsza regeneracja i odżywienie organizmu.
  • Pomoc przy chorobach dermatologicznych i alergicznych.
  • Kąpiel w zimnej wodzie ma także inne zalety. Rozprawia się z cellulitem i zbija nagromadzoną tkankę tłuszczową. Morsowanie natychmiastowo przyspiesza pracę serca, co powoduje lepsze ukrwienie narządów i tkanek. Dzięki temu organizm szybciej usuwa toksyny oraz pozbywa się nadmiaru tkanki tłuszczowej.
  • Podczas morsowania dochodzi do zwężenia naczyń krwionośnych w naszym organizmie, co uruchamia procesy obronne i przyspiesza przemianę materii. Po wyjściu z lodowatej wody, naczynia ponownie się rozszerzają, a organizm, żeby zapobiec wychłodzeniu, musi uruchomić procesy grzewcze. To wszystko powoduje zwiększony metabolizm i szybsze spalanie kalorii. A więc przy morsowaniu gubimy zbędne kalorie.
  • Wygładzenie i ujędrnienie skóry – nagła zmiana temperatury wpływa na wzmożone krążenie krwi co jest widoczne poprzez jej zaróżowienie. Taki podskórny drenaż ujędrni i wygładzi skórę przez co pomoże w walce z pomarańczową skórką. Wzmożony ruch podskórny spowoduje również odprowadzenie nadmiaru wody miedzy komórkowej, przez co ciało nieco traci w obwodach.

Co najważniejsze – kąpiel w lodowatej wodzie daję nam przede wszystkim lepsze samopoczucie i nowe pokłady mocy – przełamywanie swoich barier, robienie rzeczy na pierwszy rzut oka nierealnych i poza naszymi możliwościami korzystnie wpływa na myślenie o samym sobie. To przełamywanie własnych granic i oporów i świadomości, że może się więcej 🙂

Jak zacząć?

Aby zacząć morsowanie, w pierwszej kolejności należy przebadać się u lekarza, aby sprawdzić czy nie mamy żadnych problemów kardiologicznych. Jeśli okaże się, że jesteśmy zdrowi, najlepiej byłoby dołączyć do grupy doświadczonych morsów, ponieważ nigdy nie zaleca się morsowania w pojedynkę. Kluby morsów zakładane są w każdym miejscu, gdzie organizowane są kąpiele w zimnej wodzie. Można szukać takich stowarzyszeń nie tylko nad polskim Bałtykiem, ale także w miejscowościach, w którym znajdują się jeziora lub zalewy. W Warszawie morsy spotykają się regularnie przy Jeziorku Czerniakowskim, na plaży przy Wiśle czy w niedalekiej odległości nad Zalewem Zegrzyńskim.

Bardzo ważną kwestią dotyczącą wejścia do lodowatej wody jest strój do morsowania. Podczas wejścia do wody należy mieć na sobie:

  1. Czapkę i rękawiczki, ponieważ nie trzeba zanurzać dłoni i głowy w wodzie, a przez te części ciała ucieka dużo ciepła.
  2. Strój kąpielowy – mogą to być kąpielówki, strój jednoczęściowy lub bikini, ważne abyś czuł się w nim swobodnie i komfortowo.
  3. Buty (najlepiej neoprenowe), dzięki nim unikniesz poślizgnięcia się na lodzie.

Po wyjściu z wody trzeba mieć przygotowany ciepły strój i najlepiej termos z gorącą herbatą. Najłatwiej przeziębić się właśnie tuż po morsowaniu, szczególnie pierwszy raz, gdy organizm nie jest jeszcze zahartowany. Wówczas trzeba jak najszybciej założyć ciepłe ubranie i unikać kontaktu z wiatrem.

Kąpiel powinna trwać od 3 do 5 minut, ale kiedy zaczynamy morsowanie pierwszy raz, wystarczy nawet jedno zanurzenie się w wodzie. Oczywiście powinno odbywać się stopniowo i powoli.  W przypadku szybkiego wejścia do zimnej wody, można doznać hipotermii (wychłodzenia) lub narazić się na odmrożenia. Najprzyjemniejszą temperaturą do kąpieli są wartości poniżej -8 stopni Celsjusza.

Przed samą kąpielą, tak jak przed każdym treningiem, trzeba być wypoczętym, odżywionym i nawodnionym . Nie możesz być pod wpływem alkoholu czy po nocnej imprezie. Napój z procentami dodatkowo wychładza organizm, obniża ciśnienie krwi oraz może powodować skurcze uniemożliwiające ruch w wodzie.

Gdy już wejdziemy do wody, to zamiast stać z rękami podniesionymi do góry warto się trochę poruszać. Po wyjściu na brzeg należy się jak najszybciej ubrać. Pozostaje nam do dyspozycji tzw. złote pięć minut, podczas których organizm nie odczuwa chłodu. Jeżeli byliśmy zbyt długo w wodzie lub będziemy zwlekać z ubraniem się może nas spotkać przykra niespodzianka i nie będziemy w stanie nawet zasznurować butów. Całe ciało jest sztywne i tak jakby wszystko Cię kłuło i parzyło od środka, jest to niekomfortowe uczucie, ale szybko mija. Po wyjściu należy zatem szybko się ubrać i wypić czy zjeść coś ciepłego. Dlatego idealne jest wtedy zupa z ogniska czy kiełbaski z własnymi wypiekami.

Rozgrzewka

Przed każdym morsowaniem musi być porządna rozgrzewka przed wejściem do lodowatej wody. Powinna opierać się na ćwiczeniach aerobowych, ponieważ pobudzają krążenie krwi i przygotowują nasze ciało na spotkanie z zimnem. Najlepsza rozgrzewką są krótkie przebieżki, pajacyki, szybkie przysiady czy skoki. Jeśli jesteś już odpowiednio rozgrzany, możesz wejść do wody.

 

 

 

 

 

Przeciwwskazania do morsowania

Jeśli zastanawiasz się czy możesz morsować, sprawdź jakie są główne przeciwskazania – dotyczą one głównie problemów kardiologicznych, jednak każda osoba rozpoczynająca przygodę z morsowaniem powinna zgłosić się najpierw do lekarza.

 

Najczęstszymi przeciwwskazaniami do morsowania, to: zaawansowane nadciśnienie tętnicze, choroby serca, choroby naczyń obwodowych, żylaki.

Jeśli chcesz spróbować, nie boisz się zimna i chcesz przełamać własne granice, dołącz do morsów w swojej lokalnej społeczności. Spróbuj, zobacz, i jak Ci się spodoba to „wskakuj” do wody 🙂

Please follow and like us:

Geoart: Korona Władców Polski

Dwa geoarty w ciągu jednego weekendu? A jednak to możliwe 🙂

W towarzystwie odważnych, wyprawa zaplanowana już wcześniej na zdobywanie inowrocławskich skrzynek a przede wszystkim na zdobyciu dwóch geoartów: Lorda Vadera i Korony Władców. Tuż po zebraniu Lorda Vadera, udaliśmy się na podbój Korony Królów.

A co to jest geoart? Charakterystyczny wzór na mapie ułożony z keszy; mogą to być syrenki, nutki, kotki czy innego rodzaju kombinacje. Z reguły są to duże to serie skrytek do zdobycia, a ułożony z nich wzór fajnie wygląda na mapie 🙂

Korona Władców Polski – fajna seria historyczna dotycząca królów naszego kraju. Począwszy od Mieszka I, przez Henryka Walezego, Jana Olbrachta czy Jana Kazimierza II. Seria liczy 44 skrzynki umieszczone przy leśnych szlakach. Lasy piękne, czyste, więc miejsce idealne na spacery czy rowerowe wycieczki. Można także wjechać na serię samochodem i zrobić ją z auta, natomiast jest kilka skrytek, do których trzeba się przejść spacerowo głęboko w las 🙂

 

Skrzyneczki to z reguły micro umieszczone przy ścieżkach ale znajdziesz też kilka zawieszonych na wysokości 5 metrów.

Read More

Please follow and like us:

Geoart: Lord Vader

Dawno temu w odległej galaktyce…

Grupa czterech Jedi wyruszyła o wschodzie słońca do odległej galaktyki Inowrocław żeby powstrzymać Ciemną stronę Mocy która kryła się w lesie… Po krótkiej odprawie zwarta grupą z jednym z odważnych z kujawskich stron, ruszyliśmy szlakiem Lorda Vadera. Gęsty las, błotniste drogi, powalone drzewa utrudniały nam wykonanie zadania. Ale takim śmiałkom jak my nic nie straszne, jeśli  Jasna strona Mocy jest z nami.

Szukając keszy po jasnej stronie mocy, a może ciemnej? Kto to wie 😋
Wyprawa do Galaktyki z prędkością Parseki – lawirując pomiędzy X-wingami Rebeliantów, omijając nieprzyjazne Planety, unikając wrogów i szwarc charakterów, Sithów i innych dziwnych mieszkańców, zdobywaliśmy kolejne krążowniki, Gwiazdy Śmierci, droidy i odwiedziliśmy Anakin Skywalkera, Luke Skywalkera, Obi-Wan Kenobi’ego, Palpatine, Hana Solo, Leię Organa, Chewbaccę, Padmé Amidala, C-3PO, R2-D2, Rey’a, Finn’a, Kylo Ren’a, BB-8 i oczywiście Yodę i to kilka razy.

Read More

Please follow and like us:

Muzeum Browaru w Żywcu

Muzeum Browaru ŻywiecArcyksiążęcy Browar w Żywcu

W czasie swoich podroży czy wypraw lubię poznawać lokalne ciekawostki i miejsca. Dlatego będąc w Żywcu, punktem obowiązkowym była wizyta w jednym w największych browarów w Polsce. Wizyta z przewodnikiem zamówiona już wcześniej, czas zarezerwowany na piwną degustację również, więc zwiedzamy 🙂

Muzeum zostało otwarte w 2006 roku z okazji 150-lecia browaru. Jest jedną z największych i najnowocześniejszych placówek tego typu w Polsce. Już samo położenie muzeum budzi ciekawość. Zlokalizowane jest bowiem w dawnych piwnicach leżakowych browaru.

Historia browaru jest odbiciem polskich dziejów – rozbiorów, odzyskania niepodległości, okupacji, czasów PRL aż po XXI wiek. Pomimo wichrów historii, piwo w browarze jest ważone nieustannie od 160 lat.

Read More

Please follow and like us:

Na kempingu w Żywcu

Na kempingu w Żywcu? Pod dachem? Ale jak to? 🙂 Człowiek już spał w rożnych hotelach, apartamentach, pod namiotem czy na plaży… ale w kempingu i to jeszcze pod dachem to trochę dziwna sprawa. Jednak takie miejsce jest pod Żywcem. Jest to fajny obiekt, w którym można spać zarówno w ładnych pokojach a także w wybranej przez siebie przyczepie campingowej. Są dwu, trzy i 4 osobowe przyczepy, w których można nocować w towarzystwie afrykańskich klimatów a wieczorami popijać drinki siedząc przy rozpalonym kominku. Fajna miejscówka i zupełnie coś innego od standardowego nocowania w Polsce.

Read More

Please follow and like us:

Warszawskie świąteczne iluminacje

Warszawskie światełka jak co roku rozświetlają nasza stolicę. Za każdym razem pojawia się ich więcej i w innych częściach miasta. Świąteczny spacer wzdłuż pięknie rozświetlonych ulic ma swój niepowtarzalny urok i klimat. 

Ja zawsze co roku robię sobie spacerowniki wzdłuż najbardziej oświetlonych uliczek Warszawy i mimo, ze świąteczne światełka już widziałam kilkanaście razy; to za każdym razem się nimi zachwycam. Są to oświetlone główne ulice a przede wszystkim Trakt Królewski od Starówki do Łazienek Królewskich, Wilanów i Pałac, ulica Ząbkowska, Francuska, Fontanny na Podzamczu i wiele innych.

Warszawska iluminacja świąteczna jest największą w Polsce i jedną z najbardziej okazałych w Europie. A ostatnio uznana za najpiękniejszą, wyprzedzając tym samym iluminacje w Londynie, Berlinie czy innych europejskich miastach.

Jest klimatycznie, świątecznie i pięknie. Zobaczcie zresztą sami.

Bielańska karuzela

Read More

Please follow and like us:

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén

Podoba Ci się mój blog? Udostępnij go dalej :)