W czasie swoich podróży, uwielbiam odkrywać nowe miejsca i lokalne perełki.

I właśnie wracając z południa Polski do Warszawy, jakoś tak zupełnie nie po drodze, przejeżdżając przez województwo świętokrzyskie, udało się odkryć dwie takie ciekawostki.

Pierwszą jest prom w Opatowcu a drugą perełką jest malowana wieś w Zalipiu.O wsi zapewne każdy słyszał czy widział na zdjęciach, i ja również zawsze chciałam odwiedzić to niebieskie kolorowe miasteczko. Ale żeby do niej dopłynąć promem? To już inna historia 🙂

Miasteczko Opatowiec to najmniejsze miasto w Polsce, gdzie Dunajec spotyka się z Wisłą. Wszelkie rzeki zawsze przekracza się mostem a tutaj jest przeprawa promem  przez dwie rzeki, który pływa już od dawien dawna. W związku z takim położeniem miasteczka i brakiem mostu, w taki o to sposób, lokalni poradzili sobie z przeprawą na druga stronę rzeki. Dodam tylko, że najbliższy most, którym można rzekę przekroczyć jest około 17 km.W miejscowości Opatowiec łącza się dwie karpackie rzeki – Wisła i Dunajec. Patrząc z góry, można dostrzec, ze ich kolor się różni. Wynika to z kilku różnic w rodzaju zawiesiny niesionej przez wody, a ta z kolei zależy od rodzaju skał przez jakie rzeki przepływają i kilka innych czynników. Zanim wody te dobrze się ze sobą zmieszają, płyną jeszcze odseparowane przez wiele kilometrów.Prom jest obsługiwany przez sympatycznego pana, który widząc mój zachwyt, opowiedział historię tego miejsca i ciekawostki z nim związane. Z informacji praktycznych, prom kursuje codziennie od 6.00 – 18.00 w okresie jesienno-zimowym i 6.00 – 21.00 w okresie wiosenno-letnim. Niestety prom jest płatny, więc przygotujcie parę złoty za przejazd.

A ciekawostką także jest, że to właśnie tutaj w 1914 r. Piłsudski z Legionami Polskimi przeprawił się przez Wisłę, która stanowiła granice pomiędzy zaborem austriackim i rosyjskim…

I tak przepływając promem w poszukiwaniu lokalnych ciekawostek, na mojej mapie pojawiła się miejscowość Zalipie. Pytanie było czy to jest WŁAŚNIE to Zalipie???? Okazało się, że tak i czym prędzej zajechałam do kolorowej wioski, by na własne oczy zobaczyć te wszystkie kolorowe cuda 🙂

Z opowiadań wiem, że wiele osób wraca stamtąd zachwycona i zauroczona pięknem malowanych domków, ale też część jest rozczarowana bo spodziewała się zupełnie czegoś innego. A jak było u mnie?Do wsi dojechałam późnym popołudniem i w pierwszej myśli było, że cała wieś jest kolorowa. Okazało się, że jestem w Zalipiu a domków nie ma. Oczywiście mam na myśli tych kolorowych 🙂 Po dłuższym spacerowniku wzdłuż domostw udało się wreszcie dostrzec malowane elementy na poszczególnych budynkach. I są to malowane kwiaty na domach, oborach, studniach, kwietnikach, kościele czy na okolicznych przedmiotach.

Piękne malowane motywy kwiatowe. Z kart historii tego miejsca i okolic, można się dowiedzieć, że zwyczaj ozdabiania wiejskich izb kwiecistymi malunkami wywodzi się z końca XIX wieku, kiedy to mieszkanki wsi zaczęły dekorować wnętrza chałup kwiatami wykonanymi z bibułki, wycinankami i pająkami ze słomy oraz malowanymi na ścianach kwiatami. W Zalipiu znajduje się obecnie ok. 20 malowanych domów.Ale największe wrażenie robi Zagroda pani Felicji Curyłowej, która jest filią tarnowskiego Muzeum Etnograficznego oraz w Gminnym Ośrodku Kultury „Dom Malarek” w Zalipiu, powstałym w roku 1978. W zagrodzie tej znajdziemy dom, w którym teraz jest muzeum i miejsce spotkań, stajnie, stodołę oraz studnię.

Ale o co chodzi z tymi kwiatami i malowaniem domów?

Z przewodnika o tym miejscu możemy się dowiedzieć, że:

„Dawno, dawno temu, wnętrza niedużych i dość ubogich chat na podtarnowskiej wsi pokrywały się sadzą z domowego pieca. W izbach brakowało kominów, a okolice paleniska szybko czerniały od dymu. Wtedy malowanie ścian uchodziło za fanaberię, zaradne zalipiańskie kobiety wpadły więc na pomysł dekorowania pociemniałych ścian białymi nieregularnymi plamkami. Do tego celu używano wapna i brzozowych witek, które zastępowały pędzel. W miarę jak ,,packowanie” ścian zdobywało popularność, zaczęto malować proste brązowe i beżowe motywy roślinne, używając ogólnodostępnych glinek. Żywych kolorów zalipiańskie dekoracje nabrały wraz z upowszechnieniem się kolorowych farb i pędzelków, dziś do tego celu używa się najczęściej farb akrylowych. Pierwsze wzmianki o tej tradycji ukazały się w miejskiej prasie na początku XX wieku, jednak prawdziwy wzrost zainteresowania nastąpił po II wojnie światowej, kiedy wiejskie rękodzieło było promowane przez lokalne władze. Ciekawostką jest, że pani Felicja Curyłowa, którą uważa się za propagatorkę tej sztuki zdobienia, zaproszono także do malowania wnętrz statku Batory czy restauracji Wierzynek w Krakowie.”

Powyższe informacje zostały zawarte ze strony Tarnowskiego Centrum Informacji. Jeśli interesuje Ciebie temat tego powiatu, to zapraszam koniecznie, bo jest tam mnóstwo ciekawostek o lokalnych miejscach.I tak o to od pani Felicji Curyłowej wszystko się zaczęło 🙂 Mając 10 lat sama zaczęła przyozdabiać swój dom kolorowymi motywami. Najpierw sufi, potem ściany , a na końcu zewnętrzne malowidła w domostwie. I tak o to kobiety z domów obok, którym pomysł ten się spodobał, same zaczęły malować swoje domy… i tak jaeden po drugim… i tak się zaczęło 🙂

Obecnie piękne i kolorowe zdobienia stały się lokalną tradycją i znakiem rozpoznawczym Zalipia. Tysiące turystów przyjeżdżają tam co roku tylko po to, aby obejrzeć zdobione domy, stodoły, ławeczki, inne..

W tym również ja 🙂 Byłam zachwycona malowanymi domkami i nawet trochę mi było głupio wchodzić komuś na podwórko, by zrobić zdjęcie oborze czy studni. Ale miasteczko było jakoś wymarłe, żadnych ludzi, Zagroda Curyłowej zamknięta i nie było nawet nikogo spytać o szczegóły.Niestety, żałuj bardzo. że nie udało się wejść do Domu Malarek i zobaczyć bogactwo zdobień tam ukrytych. Dlatego przed swoim przyjazdem zapoznaj się z godzinami otwarcia, gdyż w sezonie turystycznym jest ono otwarte do godziny 18, a w sezonie zimowym do godziny 16. Bo możesz tak jak ja odbić się od zamkniętych drzwi…Ja byłam wieczorem, kiedy zachodzące słonce odbijało się od kolorowych domków…

Ale to jest powód, by jeszcze raz odwiedzić te miejsce i zobaczyć wszystko dokładnie, wzdłuż i wszerz 🙂 Również nadmienić trzeba, że Zalipie znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, więc tym bardziej należałoby tu być.

Jeśli widzieć chcesz
„Malowaną wieś”,
By podziwiać sztukę ludu
Do Zalipia jedź.

M. Kozaczkowa

A Ty już byłeś w Zalipiu? Jak Twoje wrażenia? A może tak jak ja, płynąłeś tam promem? Daj znać w komentarzu 🙂

Please follow and like us:
error