Zdobywanie szczytów to coś, co tygrysi lubą najbardziej 🙂 I jak każdy wie, zdobywam szczyty do Korony Gór Polski i tym razem weekendowo spędziłam fantastycznie czas w Górach Złotych i Bialskich.

Przepiękna, jeszcze ciepła pogoda ale już z pojawiającą się powoli jesienią na szlakach. Kilka osób wędrujących, cisza, spokój i przepiękne krajobrazy. Dla takich chwil warto jechać pół Polski by spędzić czas z górami.

Plan był taki, że w sobotę idziemy na Rudawiec – szczyt do Korony Gór Polski z Gór Bialskich, a w niedzielę „atakujemy” Kowadło – najwyższy szczyt z Gór Złotych, Smreka, Postawną i Bruska. Na miejscu plan trzeba było troszkę zmodyfikować, ale jako całość wszystkie szczyty zostały zdobyte 🙂Dlaczego zmodyfikowane? To w późniejszym opisie 😛 Ale już teraz mogę napisać, że w planach na początku miała być pętelka na Rudawiec, ale w związku z tym, że przyjechaliśmy trochę później niż planowaliśmy, zgodnie stwierdziliśmy, że nie chcemy chodzić po ciemku, więc zrobiliśmy tylko trasę na Rudawiec i z powrotem tym samym szlakiem.

A skąd nagle tyle szczytów, skoro zdobywałam tylko dwa pasma górskie? No właśnie… bo z tymi górami jest tak, że na niektóre z nich prowadzą oficjalne szlaki, na inne nie; góry cały czas żyją, w związku z tym rosną czy maleją… i szczyt, który teraz jest najwyższy, za 30 lat może już taki nie być… A konkretnie – Rudawiec to niestety trzeci co do wysokości szczyt Gór Bialskich. Natomiast co ciekawe, według regionalizacji fizycznogeograficznej Polski J. Kondrackiego znajduje się w Górach Złotych.Wyższa od niego jest Travna hora (1121 m n.p.m.), a po polskiej stronie granicy, jej drugorzędny wierzchołek – Postawna (1117 m n.p.m.) oraz Brusek. Jednak przez żaden z wymienionych wierzchołków nie prowadzi znakowany szlak turystyczny (pomiędzy nimi przebiega granica państwa), dlatego też na liście Korony Gór Polski znalazł się Rudawiec, stając się w ten sposób reprezentantem małych Gór Bialskich. I dlatego wszyscy zdobywają Rudawiec jako szczyt do Korony.

Moja trasa:

Bielice – Bielawka – Czarny Potok – Rudawiec – Bielice

Szlak zaczęłam w małej miejscowości na końcu świata – Bielice. To tutaj miałam również nocleg, więc zaraz po przyjeździe i chwilowym ogarnięciu się, w wesołej grupie moich ludków, ruszyliśmy na szlak.

Taka ciekawostka, ludki górskie poznane na grupie Warszawskie wypady w góry – Korona Gór Polski i nie tylko 

Jeśli ktoś jest z Warszawy to serdecznie zapraszam 🙂 Wspólne wyjazdy górskie i integracja. Fajna grupa 🙂

Jeśli chodzi o Bielice to taka ciekawostka, że wieś ta leży na granicy Gór Bialskich i Złotych. W XIX wieku miała ona charakter letniskowy, powstały wtedy gospody i schronisko; królował tu przemysł drzewny, a w dwudziestoleciu międzywojennym było tu aż 5 tartaków. Działała tu także niewielka elektrownia wodna, była skocznia narciarska i tor saneczkowy. Dziś mieszka tu ledwie kilkadziesiąt osób, a o Bielicach mówi się jako o cichej osadzie zagubionej wśród gór…W Bielicach zostawiamy samochód na kwaterze, w której mieszkamy, natomiast jeśli chcecie tutaj zostawić auto pod samym szlakiem przygotujcie się na płatny parking. Jeszcze dwa lata temu kiedy tu byłam, można było parkować za darmo bez problemu. Teraz właściciel ziemi postanowił na niej zarabiać, postawił szlaban i za parkowanie bierze 20 zł.

Za szlabanem jest pierwsze rozwidlenie: na Rudawiec i Kowadło, wybieramy zielony szlak i idziemy na Rudawiec. Fajny spacer wzdłuż rzeki Białej Lądeckiej, a następnie idziemy wzdłuż Długiego Spławu. Poruszamy się cały czas po Górach Bialskich i Rychlebskich Horach, są to pasma położone we Wschodnich Sudetach. Jest to miejsce gdzie można obcować z dziką przyrodą, zobaczyć relikt dawnej puszczy sudeckiej oraz podziwiać niezwykłe górskie widoki.

A zimą to doskonałe miejsce na wypad na narty biegowe, jest bardzo dobrze przygotowana trasa pod ten rodzaj sportu. Część szlaków przebiega przez Rezerwat Przyrody „Puszcza Śnieżnej Białki”, który został założony w 1963 roku i ze względu na niskie zaludnienie i dziką przyrodę czasem jest nazywany Sudeckimi Bieszczadami.Idziemy zielonym szlakiem i w niecałe 2 godziny jesteśmy już na szczycie Rudawca. Przewyższenie to 332 metrów, w miejscu gdzie zaczynamy z Bielic na wysokości około 780 metrów, a szczyt Rudawca to 1112 metrów. Cały czas idziemy wzdłuż granicy polsko-czeskiej, więc co chwila mijamy czeskie słupki granicznie i informacje o przekraczaniu granicy.Na szczycie widnieje tabliczka z informacją o miejscu i wysokości, do tego piękna skrzyneczka z pieczątką, gdzie możemy się wstemplować do naszych książeczek górskich. Robimy pamiątkowe zdjęcie, odpoczynek, i wracamy. Jako, że w tym czasie na szlaku spotkaliśmy sympatyczne starsze małżeństwo, to wymięliśmy uwagi na temat trasy, szczytów, wytłumaczyliśmy ideę pieczątek i książeczki PTTK i ruszyliśmy z powrotem do kwatery. Cały szlak zajął nam około 3 godzin. Suma podejść to 470 metrów, więc na rozgrzewkę idealnie 🙂Po godzinie byliśmy z powrotem na rozwidleniu w Bielicach, więc zgodnie stwierdziliśmy, że jeszcze mamy sporo czasu do kolacji i „atakujemy” Kowadło. Miał być ta szlak na jutro, ale zawsze będzie więcej czasu na inne szczyty czy dłuższy odpoczynek. I tak o to niezmordowani ruszyliśmy na Kowadło…

Kowadło (czes. Kovadlina, 988 m n.p.m.) – graniczny szczyt w południowej części Gór Złotych. Kopulasty wierzchołek, który porastają młode świerki. A ze szczytu można podziwiać widoki na Góry Złote i północną część Wysokiego Jesionika oraz pogórze sudeckie aż po Nysę a nawet Opole

Kolejny szczyt do Korony Gór Polski, można by powiedzieć, że zdobywany prawie dwa raz ale o tym w następnym poście 🙂I tak o to z rozwidlenia przed Bielicami, ruszyliśmy na Kowadło. Szeroka droga, wysokie świerki dookoła, miło i przyjemnie. Dopiero gdy skręcamy w las, robi się ciężej… wysokie kamienie, spore nachylenie, i to w tym momencie zaczyna się pierwsza zadyszka… Potem zaczęło się jeszcze ciężej bo większe głazy i już ostre nachylenie…Jednak po godzinie jesteśmy na szczycie 🙂 Szybka akcja PPPZ, czyli: pieczątka do książeczki górskiej PTTK, picie, przekąska i pamiątkowe zdjęcie oraz dłuuuuuga kontemplacja miejsca i odpoczynek na szczycie. Kolejny szczyt do Korony Gór Polskich zdobyty 🙂  Suma podejść to około 300 metrów według mapki turystycznej szlaków górskich.

Po 30 minutach jesteśmy już przy szlabanie w Bielicach i wracamy do naszej kwatery na pyszną górską kolację i odpoczynek. Tutaj muszę wspomnieć o naszej kwaterze – nie, nikt mi za to nie zapłacił bym polecała 😉 Pensjonat u Eli na końcu świata w Bielicach. Super miejsce, zarówno dla rodzin czy dla większych grup. Mieszkaliśmy na poddaszu, mając do dyspozycji dwa duże pokoje z 8 łózkami. Śmialiśmy się, że każdy ma po dwa łózka dla siebie i w nocy może sobie zmieniać miejsca do spania 🙂

Przemiła Pani gospodarz, wielki ogród z grillem i ogniskiem, drewniana chata, w której po kolacji wspominaliśmy nasze dzisiejsze górskie szlaki. A co najważniejsze posiłki. Za niewielką opłatą, można zamówić obiad czy kolacje u Pani gospodarz. Ok obiad, jak obiad, jakiś kotlet i coś. A my tutaj dostaliśmy dwa dania z deserem, do tego kompot i wszystko domowej roboty zrobione z sercem. Porcje jak dla chłopa, więc zjedliśmy połowę, niektórzy nawet nie mieli już miejsca na deser 🙂 Polecam z całego serca, gdyby ktoś chciał namiar, pisać śmiało 🙂

Następnego dnia ruszamy na następne szczyty, ale to już w następnym poście 🙂

Cały czas idąc powyższymi szlakami, mieliśmy dylematy, w której część gór właśnie jesteśmy. Góry Złote czy Bialskie? Jak podają źródła Wkipedii:”granica pomiędzy Górami Złotymi a Bialskimi, wywodząca się z dawnego niemieckiego podziału, ma charakter umowny – przyjęcie najbardziej naturalnej granicy (tj. doliny Białej Lądeckiej) prowadzi do wniosku, że przebiega ona przez niewybitny grzbiecik Działu pomiędzy Postawną a Iwinką”  Także chyba problem rozwiązany 🙂

Cudowny górski weekend, kolejne szczyty zdobyte, i te do Korony Gór Polskich jak i te nieoficjalne 🙂 Czas zacząć planować następne wędrówki 🙂

A o nieoficjalnych ale najwyższych szczytach Gór Złotych przeczytasz tutaj:

Góry złote w jesiennych barwach 🙂

Zapraszam 🙂

Please follow and like us:
error