Jednym z ciekawym miejsc, do którego można się udać na dzień, czy dwa zwiedzania, to Karlskrona. Klimatyczne miasto położone w Szwecji, do którego pływają promy z Polski, między innymi firmy StenaLine. Jest to idealna opcja na weekendowe zwiedzanie nowych miejsc na mapie Europy, a do tego fajna sprawa, jeśli ktoś lubi podróżować płynąć dużym statkiem. Ja tak właśnie skorzystałam, płynąc z Gdyni do Szwecji, by rano się obudzić już w Karlskronie i zacząć cudowny dzień od zwiedzania miasta. Co bardzo ważne, można wybrać połączenie powrotne tego samego dnia wieczorem, lub innego; w zależności od preferencji.

O samym statku Stena Line, całej wyprawie, jak to wygląda w środku, co, jak i za ile; pisałam tutaj https://geozakrecona.pl/promem-do-szwecji/

Karlskrona to klimatyczne miasto i podobno jedno z najsłoneczniejszych w Szwecji. Kiedyś baza szwedzkiej floty wojennej i położona na 33 wyspach. Teraz spokojne miasto idealne na jednodniowe zwiedzanie. Nie jest to bardzo stare miasto, więc nie ma wielu zabytków, ale spacerując po wielu ulicach, można znaleźć wiele architektonicznych i ciekawych atrakcji.

Z ciekawostek: centrum miasta położone jest na wyspie Trossö, na wyspie Stumholmen, która była dawniej własnością Marynarki Wojennej i znajduje się Muzeum Marynarki Wojennej – Marinmuseum, na innej wyspie są kolorowe czerwone domy. Ja licząc wszystkie miejsca gdzie byłam, naliczyłam, że byłam na 7 wyspach 🙂

Miasto zostało założone w 1680 roku i wtedy została tam przeniesiona siedziba Szwedzkiej Królewskiej Marynarki. A sama nazwa wywodzi się od imienia króla Karola XI i słowa korona, stąd Korona Króla – Karlskrona. W 1998 roku Karlskrona została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako najlepiej na świecie zachowane ufortyfikowane miasto i baza marynarki wojennej z XVII i XVIII wieku. Faktycznie, jak się spaceruje po mieście, można poczuć trochę klimat z dawnych lat…

Główne atrakcje Karlskrony:

  • Stortogret – Wielki Rynek

Wysiadając z autobusu w samym centrum miasta, możemy udać się od razu na Wielki Rynek Stortogret. Jest on największym rynkiem w Skandynawii i zajmuje obszar około 2 ha. To tutaj znajduje się Kościół Trójcy Świętej, Kościół Fryderyka, Ratusz oraz XIX-wieczny pomnik króla Karola XI, założyciela miasta.

  • Rzeźba Rybaczki

Idąc dalej ulicą handlową Ronnebygatan można dojść do samego nabrzeża, gdzie cumują łódki, i gdzie również znajduje się kiedyś tętniący życiem targ rybny Fisktorget. O czasach świetności tego miejsca przypomina rzeźba Rybaczki na samym środku nadbrzeża. Spokojne miejsce, gdzie można odpocząć czy udać się na pobliską małą wyspę by zobaczyć miasto z innej – wyższej perspektywy.

  • Muzeum Regionu Blekinge

Niedaleko nadbrzeża po drodze z centrum z lewej strony, znajduje się Muzeum Regionu Blekinge. W zależności od sezonu, wejście jest darmowe lub kosztuje 60 SEK. Ekspozycja w muzeum poświęcona jest codziennemu życiu mieszkańców tego regionu. A na tyłach muzeum znajduje się plac zabaw z charakterystycznymi czerwonymi domkami, łódką, stajnią i piaskownicą. Ciekawe miejsce dla dzieci.

  • Muzeum Marynarki Wojennej

Kierując się główną ulicą Ronnebygatan na wschód dojdziemy na wyspę Stumholmen, która przez ponad 300 lat służyła jako teren wojskowy. Znajduje się tutaj jedno z najważniejszych atrakcji miasta, czyli – Muzeum Morskie (Muzeum Marynarki Wojennej). Wejście do muzeum jest płatne 130 SEK dla osoby dorosłej, a dzieci poniżej 18 roku życia wchodzą za darmo. W środku znajduję się bogata kolekcja XVIII-wiecznych modeli okrętów, broń artyleryjska i broń palna, można też zobaczyć, jak wyglądało życie na okręcie. Jest to miejsce, w którym pokazana jest cała historia szwedzkiej marynarki wojennej w interesujący sposób, i również wiele wystaw jest interaktywnych, więc dzieciaki nie powinny się nudzić 😉 Podczas naszego zwiedzania muzeum można wejść także do krótkiego tunelu podwodnego i przejść się wśród szczątków okrętu liniowego z XVIII wieku. Nowością w muzeum jest łódź podwodna HMS Neptun. Ciekawe przeżycie być w łodzi podwodnej i zobaczyć to wszystko na żywo. Z racji tego, że ja zwiedzałam muzeum w tygodniu, to praktycznie nie było ludzi, więc całe muzeum miałam dla siebie 😛

  • Nabrzeże Królewskie (Kungsbron)

Nabrzeże Królewskie (Kungsbron) jest dawnym miejscem, gdzie szwedzcy królowie rozpoczynali oficjalne wizyty w Karlskronie. Obecnie na brzegu stoi drogowskaz wskazujący odległości w kilometrach do niektórych stolic i miast; do Warszawy mamy tylko 560 kilometrów. Nabrzeże Królewskie oraz Bastion Aurora – to tu mieszkańcy Karlskrony witali królów Szwecji przybywających do miasta od strony morza. A różowo-biały budynek to dawna rezydencja gubernatora regionu, obecnie burmistrza. Ciekawe miejsce i fajny widok na bastion.

  • Kościół Admiralicji

Kościół Admiralicji, jest to największa drewniana świątynia Szwecji, mogąca pomieścić 4000 osób. Na zewnątrz kościół pokryty jest farbą koloru Falu rödfärg – czerwone falu, czyli tradycyjny szwedzki kolor. Kościół ten ma kształt kwadratu położonego na planie krzyża greckiego, którego krzyżujące się ramiona mają długość 20 m. Jego wnętrze pomalowane jest w odcieniach koloru niebieskiego. Jest tu prostota wnętrza i surowy klimat, typowy dla szwedzkich kościołów i dekoracji.

W małym Parku Admiralicji położonym pomiędzy portem wojennym a rynkiem Karlskrony znajdują się także trze interesujące budowle. Dzwonnica Admiralicji wybudowana w 1699 roku wskazywała czas pracownikom szwedzkiej marynarki wojennej, figura Figura Rosenboma. oraz pomnik „Uciekającego Chłopca”.

  • Figura Rosenboma

Przed Kościołem Admiralicji stoi licząca ponad 200 lat, drewniana figura żebraka Matsa Rosenboma – legendarnej postaci, która w noc sylwestrową 1717 roku zamarzła z wyciągniętą w żebraczym geście ręką. Na pamiątkę tego zdarzenia postawiono przed wejściem figurę Rosenboma, któremu można wrzucić pod kapelusz jakiś pieniążek. Zebrane datki są potem przekazywane na pomoc dla ubogich.

Z ciekawostek o tym miejscu, możemy się dowiedzieć, że: Mats Hindiksson Rosenbom był dawnym pracownikiem stoczni w Karlskronie, który z powodu choroby nie mógł wrócić do pracy. Zatem aby przeżyć, musiał żebrać. Sylwestrowej nocy w 1717 roku Rosenbom otrzymał duży datek od kapitana jednego ze statków cumujących przy nabrzeżu. Zaskoczony i uradowany żebrak skłonił się tak nisko, że kapelusz spadł mu z głowy. Kapitan podniósł go i założył z powrotem Rosenbomowi na głowę, mówiąc przy tym żartobliwie, że: kto chce otrzymać podziękowanie od Rosenboma, musi mu sam podnieść kapelusz. Żebrakowi bardzo spodobało się to powiedzenie i kiedy zapukał do drzwi rzeźbiarza Kolbego użył go w pierwszych słowach skierowanych do rozmówcy. Ten jednak najwyraźniej nie był w nastroju do żartów, bo uderzył i przegonił Rosenboma, który przestraszony uciekł i schronił się właśnie gdzieś w okolicy Kościoła Admiralicji. Dręczony wyrzutami sumienia rzeźbiarz poszedł szukać żebraka, chcąc go przeprosić, ale go nie znalazł. Znaleziono go dopiero następnego dnia, kiedy mróz doprowadził do jego śmierci. Kolbe, chcąc uczcić jego pamięć, przygotował drewnianą rzeźbę z kapeluszem, który można unieść, by do jej środka wrzucić datek, przekazywany później ubogim. Aktualnie oryginalny drewniany Rosenbom stoi we wnętrzu kościoła, a na zewnątrz oglądać można jego kopię. Pieniążek został wrzucony i idziemy dalej zwiedzać 🙂

  • Pomnik „Uciekającego chłopca”

Pomnik chłopca, Nilsa Holgerssona, który jest bohaterem książki „Cudowna podróż”, napisanej przez Selmę Lagerlöf. To pierwsza kobieta, która otrzymała literacką Nagrodę Nobla. Trzeba się uważnie rozejrzeć dookoła, ponieważ sam pomnik jest niewielkich rozmiarów i bardzo łatwo można go przegapić.

14-letni Nils bohater pomnika, nie był dobrym człowiekiem. Miał bardzo podły charakter, ze szczególnym upodobaniem do dręczenia zwierząt. Pewnego dnia napotkany krasnoludek zmniejszył go do swoich rozmiarów, by dręczone dotychczas przez niego zwierzaki miały okazję się odegrać na swoim oprawcy. Niewątpliwie doszłoby do tragedii, gdyby nie gąsior, który uratował chłopaka z opresji. Ten sam gąsior zabrał potem Nilsa w podróż dookoła Szwecji. Podróż odmieniła ponoć serce chłopca i spowodowała, że krasnal ponownie powiększ go do ludzkich rozmiarów. Pomnik odsłonięto w 2006 roku w setną rocznicę wydania Cudownej podróży. Podobno jest związana z tym miejscem legenda, że po wrzuceniu pieniążka dla rzeźbiarza obok kościoła, trzeba się dokładnie rozejrzeć, bo można ujrzeć chłopca uciekającego z książki. Ja pieniążek wrzuciłam, ale żadnego chłopca nie widziałam 🙂

  • Wyspa Aspö

Ciekawą opcją jest przeprawa promem na pobliską wyspę Aspo, rejs trwa tylko 25 minut a możemy skorzystać z ciekawej wycieczki by zobaczyć interesującą twierdzę Drottningsskär – jedną z dwóch broniących dostępu do Karlskrony od strony morza. Spod muzeum morskiego znajdziesz promy, które odpływają co 30 minut na wyspę. Po drodze oczywiście można podziwiać piękną panoramę Karlskrony. Wyspa ta jest niewielka, a większość domów jest wynajmowanych letnikom, także spotkasz tutaj niewielu ludzi.

  • Björkholmen

Najstarsza dzielnica Karlskrony, położona w zachodniej części wyspy Trossö. Kolorowe, drewniane domku, w których kiedyś mieszkali stoczniowcy i marynarze. Osada powstała w XVII wieku, a jej zabudowa częściowo przetrwała do dziś. Domki w dzielnicy Björkholmen, zwanym także jako Brzozowe Wzgórze, powstały pod koniec XVII wieku, kiedy to w Karlskronie zaczął rozwijać się przemysł stoczniowy. Były one budowane przez pracujących w mieście stoczniowców z wytrzymałego drewna dębowego, stąd ich bardzo dobre zachowanie po dzień dzisiejszy. Interesująca jest też historia dlaczego domki te są tak małe. Podobno stoczniowcy budowali je z wyniesionych ze stoczni kawałków małych desek, takich które mieściły się pod płaszczem. Ciekawe czy tak było naprawdę. Również ciekawostką kolorowych domów są dyskretnie umieszczone małe lusterka przy drzwiach, które pozwalają podejrzeć kto puka do drzwi. Obecnie te małe domostwa są jedynie częścią większego mieszkania znajdującego się na ich zapleczu.

  • Brändaholms Koloni Förening

Część miasta, która chyba urzekła mnie najbardziej. Kolorowe, czerwone domki na jednej z wysp, są one tak urokliwe, że znajdują się na każdej pocztówce wysłanej z Karlskrony. Kolonia ta została założona w 1923 roku. Aby mieć tutaj domek letniskowy, najpierw musisz mieć szczęście, aby go znaleźć na sprzedaż, a następnie musisz być obywatelem Karlskrony, aby móc go posiadać. Więc jak widać nie każdy może tu mieszkać.

Ja dotarłam tu spacerowo i podziwiałam wszystkie domki z pięknymi ogrodami dookoła. A z powrotem przemiły pan z jednego z domów, po krótkiej pogawędce, zaproponował, że mnie odwiezie do centrum… i odwiózł swoją małą łódeczka. Coś pięknego, podziwiać miasto z wody, wygląda bajkowo…

Wskazówki praktyczne:

Walutą w Szwecji jest korona szwedzka SEK i na dzień dzisiejszy 100 szwedzkich koron to 43 złote.

Między centrum miasta a terminalem promowym kursuje autobus miejski numer 6 (przystanek Centrum w parku Hogland). Bilet jednorazowy u kierowcy możesz kupić za 35 SEK, natomiast co ja polecam, to kupić bilet w automacie zaraz po wyjściu ze statku, koszt tylko 25 SEK i płatność tylko kartą. Dzieci i młodzież 7-20 lat 21 SEK (15 SEK w automacie), rodzinny (2 dorosłych + max. 3 dzieci) 63 SEK (45 SEK w automacie).

Karlskrona leży na 33 wyspach, ja osobiście byłam na 7, jeśli masz więcej czasu, możesz odwiedzić każdą z wysp 😉

Jeśli jesteś tutaj w tygodniu, warto skorzystać ze szwedzkiego lunchu w restauracji, w godzinach pomiędzy 12.00-14.00 danie dnia Dagens Rätt z napojem i kawą kosztuje około 100 Sek w zależności od miejsca oczywiście.

Karlskrona jest bardzo klimatycznym i spokojnym miastem. Jeśli będziesz tutaj w tygodniu jak ja, to w czasie wędrówki możesz nawet nie spotkać wielu ludzi… wszyscy pracują lub siedzą w domu; miałam chwilami wrażenie, że miasto jest puste. Dopiero bliżej południa było więcej spacerowiczów i częściej mijałam się z ludźmi ze statku niż z mieszkańcami.

Całe miasto i główne atrakcje można zwiedzić spacerowo na spokojnie. Od rana, kiedy przypływamy promem do miasta, do samego wieczora, jest mnóstwo czasu. Starczy na zwiedzanie, śniadanie z widokiem na czerwone domki na jednej z wysp, na szwedzki tradycyjny obiad w jednej restauracji, zwiedzanie muzeów, rejs promem i wiele innych…

Ja połączyłam to z szukanie skarbów, czyli Geocaching, więc się nie nudziłam.

Wyprawa statkiem i zwiedzanie Karlskrony to super spędzony czas.

Polecam każdemu, kto jeszcze nie był 🙂

Please follow and like us: