Fiordy, fiordy, małe miasteczka i piękne widoki na ocean…

Tak jak wiecie planem moim i moich przyjaciół było objechanie wyspy w ciągu naszego ośmiodniowego pobytu w Islandii. Atrakcje wszystkie zapisane, plan zrobiony, przygotowanie bardzo dobre i tak dzień po dniu zwiedzaliśmy kolejne zakątki cudownej Islandii.

W przeciwieństwie do południowej części wyspy, gdzie atrakcji jest multum, tutaj na wschodnim wybrzeżu tak naprawdę mieliśmy tylko dwa lub trzy punkty do zobaczenia, takie must see, ale pomiędzy nimi cieszyliśmy się fantastycznymi widokami dookoła. I to był bardzo fajny dzień, bo po zdobyciu wcześniej najwyższego szczytu Islandii Hvannadalshnúkur, byliśmy lekko zmęczeni, więc podczas tej podróży mogliśmy odpoczywać podziwiając piękno Islandii.To właśnie tutaj zaznasz ciszy i spokoju obserwując islandzką naturę, wodospady czy życie w rybackich miasteczkach. Nie ma tu tysięcy turystów z aparatami, miasteczka wyglądają jak opuszczone, dookoła piękne skalne formacje, zaśnieżone szczyty gór, fiordy, pola i piaszczyste plaże. To tutaj spotkasz owce na ulicy, które sobie spacerują czy islandzkie kuce, których jest pełno.

Jest pięknie, dziko i naturalnie.

Do tego fantazyjna linia brzegowa, liczne zakręty wzdłuż gór i oceanu, więc trasa bardzo malownicza 🙂

Pierwszym miasteczkiem, który odwiedziliśmy było Breiðdalsvík – rybacka, spokojna miejscowość. Czerwone małe domki z dwóch stron drogi, na ulicy spokój, żadnych ludzi… miasteczko wyglądające jakby nikogo w nim nie było. Dopiero po wejściu do kawiarni okazało się, że jednak ktoś tu mieszka 🙂 Co fajne w kawiarni można zjeść śniadanie a tuż obok jest browar Beljandi dla spragnionych islandzkich trunków. A na końcu miasteczka opuszczone kutry z pięknym widokiem na góry, polecam to miejsce bo jest naprawdę bardzo urokliwe. Po drodze na północ wyspy, mijaliśmy wiele pojedynczych domów wzdłuż głównej ulicy, zastanawiając się kto w nich mieszka; małych latarni morskich i przede wszystkich znaczną ilość małych i dużych wodospadów. Przy takiej ich ilości, już nawet nikt nie zliczy ile ich widziałam 🙂

Wodospad Fardagafoss
Malowniczy wodospad niedaleko drogi. Spacerem najpierw idziemy przez drewnianą kładką wzdłuż rzeki Miðhúsaá do dolnej części wodospadu, a następnie coraz wyżej około 20 minut i znajdujemy się już pod naszym wodospadem. Bardzo urokliwe miejsce. I praktycznie tylko trzy osoby na szlaku. Jest tu kilka miejsc do zrobienia fajnych zdjęć kaskadzie wody, można sobie spocząć na kamieniu czy nawet podejść do samej wody z dołu lub też wdrapać się po łańcuchach na sam szczyt góry i obserwować wodospad z tej perspektywy.
Wodospad Rjúkandafoss

Niewielki wodospad mijany po drodze, wysoki na 139 metrów. Z drogi widać tylko jego niewielką część, więc warto udać się do góry zboczem pola by zobaczyć go w całej okazałości. Z przewodnika i miejsc, do których nie udało się dojechać był wodospad Hengifoss (118 m) – trzeci co do wysokości wodospad na Islandii. Jego dość cienka nitka wspaniale prezentuje się na tle bazaltowej ściany przetykanej cienkimi czerwonymi nitkami gliny. Niestety nam zabrakło już czasu by odbić znacznie do niego, bo zmierzaliśmy już na północ. Ale Wam polecam i sobie też na następna podróż.

Zdjęcie ze strony: https://guidetoiceland.is/connect-with-locals/regina/hengifoss-waterfall-in-east-icelandPo drodze na północ co jakiś czas witały nas klimatyczne kolorowe latarnie morskie, zachęcając do spacerów w czasie długiej jazdy samochodem na północ. Fiordy, pola, owce, kuce, małe miasteczka… a przede wszystkim cisza, spokój i natura dookoła… to wszystko znajdziecie właśnie na wschodnich wybrzeżu 🙂

Please follow and like us: