Tajlandia rady praktyczne – co, gdzie, jak i najważniejsze, za ile 🙂

Wiele osób pyta o życie w Tajlandii. Jak to wygląda, jakie są koszty utrzymania, ceny na mieście czy atrakcji. Poniżej przedstawię ceny najbardziej bieżące 😛 kiedy właśnie jestem w Tajlandii. Walutą Tajlandii jest baht i 100 bahtów wynosi około 12 zł. Za tę kwotę często często kupić obiad a nawet dwa, koszulkę w sklepie czy jakąś pamiątkę jak magnes na lodówkę. Ale czasem, nie starczy Ci nawet na jeden obiad, gdyż tak jak jest to wszędzie, trzeba często wiedzieć co i za ile, a przede wszystkim gdzie.

Ta kwestia dotyczy bardziej backpakersów, którzy oszczędzają każdy grosz, ale też będzie przydatna dla normalnych turystów, którzy nie chcą przepłacać w czasie swoich wakacji. Jeśli Ty jesteś na wczasach all inclusive i masz wszystko w cenie, przejdź do akapitu z atrakcjami 😛

SAMOLOT:

Fajne ceny na przelot do Tajlandii możesz już trafić od 1500 zł w dwie strony. Ale orientacyjnie za bilet powinieneś zapłacić około 2 tysięcy. Polecam przelot liniami Qatar Airlanes z przesiadką – najlepiej jednodniową w Katarze w stolicy Doha. Możesz przy okazji zwiedzić nowe miasto, nowoczesny Katar a przelot liniami Qatar to 100 % pewności i bezpieczeństwa i przepięknych stewardess 😊

Ja, w czasie mojej przesiadki w Katarze, zrobiłam sobie jeden dzień zwiedzania Doha, gdzie przylot miałam bardzo wcześnie rano, a przelot do Bangkoku ustawiłam sobie na późny wieczór. Fajną rzeczą lecąc liniami Qatar jest to, że w Doha możesz mieszkać w pięciogwiazdkowym hotelu za 20 dolarów noc czy dwie. Ja skorzystałam z tej opcji. Rano, po przylocie, od razu udałam się do hotelu, zostawiłam bagaże, odświeżyłam i ruszyłam na całodzienne zwiedzanie miasta. A wieczorem można było na spokojnie przyjść się przygotować na następny lot i odpocząć we własnym hotelowym łóżku.

HOTELE:

Jak to bywa z hotelami na całym świecie, można znaleźć pokój za 500 zł za noc ze wszelkimi luksusami, za 200 czy za 100 zł. Można zamieszkać w Guesthousie za 50 zł lub wynająć mieszkanie lub domek na dłużej. Można tez mieszkać w tańszym hostelu za 10-15 zł ze śniadaniem w cenie niedaleko głównej ulicy. Wszystko zależy jaki masz budżet i czego oczekujesz, Jeśli chcesz mieć luksus z basenem to polecam hotel. Jednak jeśli chcesz poznać ludzi z całego świata siedząc wieczorem na tarasie z piwem, to w hotelu czy hostelu, jak najbardziej codziennie jest wesoło, a ludzie, którzy tam mieszkają to jedna wielka rodzina. Ja tak miałam będąc w Bangkoku, miałam mieszkać tylko jedną noc w pewnym miejscu a zostałam tydzień, bo tak było fajnie 😊

Przykładowo poniżej – nocleg w hotelu z basenem w Krabi w pokoju 6 osobowym kosztował mnie 120 baht, jakieś 14 zł, natomiast przy dłuższym pobycie, wytargowałam cenę za 9 zł 🙂Cena za standardowy pokój w hotelu z łazienką wynosi orientacyjnie 300 baht w zależności od miasta. Jeśli chodzi o wynajem domu na miesiąc to ceny zaczynają się od 750 zł za prosty i mały domek bez kuchni, do 5 tysięcy za wielką luksusową wille z 4 sypialniami i z basenem. Wszystko zależy co lubisz, ale przy opcji wyjazdu na dłużej, polecam wynajęcie domku; dla kilku osób to super sprawa. Ja taki dom wynajmowałam w Krabi, domek na 3 osoby, z kuchnią, ogrodem, 10 minut od plaży, w przeliczeniu na osobę, wyniósł mnie 400 zł za miesiąc.

Przy rezerwowaniu noclegów w całej Tajlandii używałam naprzemiennie stron: Booking.com i Agoda.com. I bardzo często ten sam hotel miał dwie różne ceny na każdej ze stron, przykładowo na Agodzie pokój w hotelu wynosił 300 baht, a na Bookingu dokładnie ten sam pokój 400 baht. Przed rezerwacją więc, sprawdź te dwie strony, bo masz porównanie i zawsze możesz wybrać bardziej atrakcyjną dla Ciebie ofertę. Również można zainstalować sobie aplikację z powyższych stron na telefon, bowiem jeśli rezerwujemy hotele bardzo często, to wtedy można zdobyć atrakcyjne kupony na dalszy pobyt. Niby nic, ale zawsze parę groszy do przodu. Ciekawe oferty można także znaleźć na Airbnb, lub lokalnych grupach na Facebooku, tutaj bardziej, jeśli szukamy domu na wynajem w konkretnej okolicy na dłużej.

W mniejszych miejscowościach, czytaj nieturystycznych, pokój na cały miesiąc możesz wynająć już od 250 zł, a dom z 3 sypialniami za 550 zł na miesiąc. Wiadomo, że miejsca turystyczne liczą sobie potrójnie czy poczwórnie nawet… ale ogólnie życie w Tajlandii jest tanie 🙂

Również ceny zmieniają się od sezonu, ten sam dom czy pokój w hotelu w zależności od sezonu, może kosztować trzy razy więcej 🙂

JEDZENIE:

Poniżej przedstawiam przykładowe ceny za posiłek. Wiadomo, że ceny się będę różnić od miejsca – Bangkok, Ko Phi Phi, czy Phukhet są najdroższe, ale i w tych miastach można znaleźć obiad za grosze.

Pad Thai od 20 baht do 120 – czyli nasze 2,50 zł kupione na lokalnym markecie, 50 baht w restauracji na KhaoSan w Bangkoku, lub 120 w elegantszej restauracji.

Chicken curry od 100 baht do 350 eleganckiej restauracji, Papaya salad od 60 baht do 140 w eleganckiej restauracji,

Zupa Tom Yum od 70 baht,

Mango sticky rise od 40 baht do 80,Naleśniki rotti od 23 do 50 baht,

Mięsne szaszłyki od 10 baht,

Sushi za sztukę 5 baht,Pizza 100 baht mała, 350-400 duża,

Frytki z budki 100 baht,

Stek od 200 baht,

Kawa i Herbata od 30 baht,

Soki ze świeżych owoców od 30 baht, w miastach na północy – kupisz już za 20, Bangkok 40 – 50 baht, na południu 50 baht,Tajska herbatka Green Tea na zimno w różnych smakach od 20 baht,

Mięsne nadziewane kulki, szaszłyki z krewetek czy kurczaka, gotowane na parze bułki od 5 – 10 baht za sztukę, Wszechobecne owoce w porównaniu do Polski są bardzo tanie. Owoce takie jak mango, w zależności od sezonu kupisz od 20 baht do 70 za kilo, ananas od 15 baht za sztukę, papaja 35 baht za kilo, jedna lemonka 4 baht, dragon fruit od 25 baht za kilo, longan od 10 baht za pęczek, arbuz od 40 baht za sztukę, rambutan od 45 baht za kilo, passion fruit od 45 baht za kilo.

Jeśli chodzi o europejskie fast foody, takie jak McDonald’s czy Burger King, ceny są wyższe niż w Polsce. Duże frytki kosztują około 14 zł, burgery od 30 zł. Ceny wysokie, a do tego, gdy raz skorzystałam z McDonald’s, miałam wrażenie, że to nie są moje ulubione frytki, takie jak „nasze”… może źle trafiłam 😉

ALKOHOL:

Mamy tutaj raczej mały wybór alkoholi, a europejskie trunki są bardzo, ale to bardzo drogie. Jeśli chodzi o piwa: Chang Mai, Singha, Leo – najbardziej popularne i w sklepie już je kupisz od 50 baht za butelkę 0,6 litra. Piwo Corona jest o wiele razy droższa 😛W restauracji to samo piwo kosztuje od 120 baht za sztukę. W dyskotekach czasem bywa droższe.

Wszelkie inne alkohole jak wina, wódki, whisky są masakrycznie drogi. Butelka litrowej wódki to koszt około 90 zł, tanie wino w sklepie od 25 zł. Ale awsze można delektować się tajską whisky za 7 zł w butelce jak od piwa… jeszcze nie próbowałam 🙂

ATRAKCJE:

Za wiele wstępów do świątyń czy muzeów, zwłaszcza w Bangkoku trzeba płacić. Jednakże są to drobne kwoty od 100 baht. Najdroższy jest Wielki Pałac w Bangkoku, który kosztuje 55 zł za bilet za osobę, ale w cenie biletu masz zwiedzanie Pałacu oraz występ tajskiego teatru. Polecam zobaczyć szczególnie teatr bo jest to fajne przeżycie. A wielu ludzi niestety nie patrzy na bilet i nawet nie wie, że ma to w cenie. Spod Pałacu co 30 minut odjeżdża specjalny autobus, który wiezie chętnych do tajskiego teatru na pokaz (około trzech kilometrów dalej) i przywozi dokładnie w to samo miejsce.Ostatnio w całej Tajlandii, zaczęło się stosowanie podwójnych cen, dla lokalsów i zagranicznych – Farangów. Na czym to polega? Że chcąc na przykład wejść do parku narodowego, Taj za bilet zapłaci 20 baht, a TY 100. Do wielu świątyń ceny są tak samo liczone.

Były liczne protesty z tym związane na stronach internetowych, no ale cóż… jak chcesz wejść, to musisz zapłacić. Dokładnie tak samo jest od dawna w Indiach i chyba trzeba się zacząć przyzwyczajać, że od turystów Tajowie będę chcieli zawsze więcej za bilet… ehh

Bardzo ciekawą sprawą są wycieczki jednodniowe zorganizowane przez biuro podroży, czyli TY płacisz, a agencja zabiera Ciebie spod hotelu i przywozi w to samo miejsce z powrotem po całym dniu 🙂 Wszystko masz w cenie, często jest również lunch w połowie dnia między atrakcjami, jesteś wożony od miejsca do miejsca. Jeśli ktoś nie lubi samemu dumać jak jechać, skąd i za ile; to polecam skorzystać z takiej formy wycieczek. Często wychodzi taniej niż jakby człowiek chciał wszystko zorganizować sobie samemu.

Ja byłam tak w Kanchaburii i Ayutayya i byłam bardzo zadowolona i wyszło mnie taniej, niż znajomi z hotelu, którzy chcieli wszystko zrobić na własną rękę, a którzy po całym dniu byli wymęczeni szukaniem gdzie mają dokładnie iść, co zwiedzać i jak się dostać z dworca do podanej atrakcji….

Jednakże przed zakupem wejdź do kilku biur i zapytaj o cenę i program. Często ta sama wycieczka może w każdym biurze kosztować inaczej. Przy większej ilości osób, targuj się a cena spadnie o 10 czy 15 zł.

Przykładowe ceny:

Kanchaburii ze słynną rzeką Kwai 800 baht, trekking na słoniu, lunch, spływ bambusową łodzią,

Ayutayya kompleks świątyń 600 baht,

Trekking na słoniach od 800 baht, a za kąpanie się z nimi, trekking i inne atrakcje w specjalnych farmach słoniowych – to koszt nawet do 3500 baht.

Wycieczki jednodniowe łódką i zwiedzanie wysp od 800 baht za osobę, jak Ko Phi Phi, May Bay, Monkey Beach, James Bond Island, Chicken Island. W takiej łódce z reguły siedzi 10 osób. Zawsze można wynająć dla siebie prywatnie całą łódkę i tu w zależności gdzie ceny zaczynają się od 3000 baht.

KOMUNIKACJA:

Bangkok – Phuket – od 700 baht za autobus i 1500baht za samolot. Cena autobusu zależy od jego standardu, zwykły, Vip, z cateringiem w środku czy nie. Krabi – Bangkok od 700 baht,

Phukhet – Ko Phi Phi łodzią 400 baht,

Bangkok – Lopburi – 28 baht za przejazd pociągiem lokalnym 3 godziny drogi, lub pociągiem Vip 150 baht za osobę.

Chang Mai – Chang Rai – autobus w zależności od standardu 140 baht do 250 baht za VipClass.

Taksówka – żółta, zielona, różowa w Bangkoku, czy inne kolory w innych miastach; zawsze włącz taksometr, prywatni kierowcy liczą sobie około 200 baht za 10 km, tuk tuki od 50 baht do góry za kilometr czy dwa i trzeba się zawsze targować, bo cenę liczą razy 3 lub 4 czasem.Z taksówki możesz również skorzystać rezerwując ją w aplikacji Grab – są taksówki zwykłe, jak i również przejazd motorem, czy skuterem. Wpisujesz drogę skąd, dokąd i id razu masz cenę przejazdu. Fajna sprawa, ja bardzo często z tego korzystałam.

Często w nowym miejscu na dworcu jak szarańcze otoczą Cie taksówkarze i podają zawrotne ceny za przejazd do Twojego hotelu. Ja tak miałam prawie na każdym dworcu… Widzą turystkę, jeszcze blondynka z z Europy, to tym samym widzą dolary i niestety taka prawda. Ale znając orientacyjne stawki, na przykład z aplikacji Grab, od razu mniej więcej wiesz, jakiej ceny należy się spodziewać za przejazd.

Pewnego razu, jeden taksówkarz za przejazd chciał ode mnie 400 baht za 10 km, na moją odpowiedź, że nie jestem w Tajlandii pierwszy dzień i mogę zapłacić 150, uśmiał się i odszedł. Ale wrócił szybko po 2 minutach i zaproponował 250 baht, ale na koniec stanęło na moim 150 🙂 Taksówkarze są cwani bo wiedzą, że nie znasz miasta i cen. Ale Ty możesz być cwańszy od nich, bo wystarczy, że przed przyjazdem sprawdzić cenę w aplikacji Grab za swój przejazd z dworca do hotelu i orientacyjnie wiesz, czy chcą Cię oszukać czy nie. 10 czy 30 baht różnicy nie robi, ale jeśli normalny przejazd kosztuje 100, a ktoś od Ciebie chce 300, to znaczy, że znalazł ofiarę i czeka na Twoją niewiedzę i Twoje dolary 😉Jeśli nie chcesz jechać taksówką, zawsze możesz skorzystać z lokalnych autobusów. Na każdym dworcu jest kolejka do autobusu jadącego do centrum miasta i za przejazdy płaci się grosze.

W mniejszych miasteczkach są lokalne autobusy z szyberdachem dookoła 🙂 i przejazd do miasta z dworca – średnio 5 km kosztuje około 20 baht. Ale w Krabi na przykład przejazd około 15 km wynosił 400 – 500 baht.W Bangkoku również możesz skorzystać z aplikacji Muvmi – elektryczne tuk-tuki, poruszają się tylko po centrum, rezerwujesz wszystko online i płacisz groszowe sprawy. Dla mnie bomba, nie dość, że fajnie wyglądają, to naprawdę płaci się grosze w porównaniu do taksówki. Zawsze można też wypożyczyć skuter – około 250 baht za dzień i zwiedzać nim do woli. Tutaj przy wypożyczeniu, często musisz zapłacić depozyt lub zostawić swój paszport. Pamiętaj jednak, że potrzebujesz licencji na prowadzenie skutera czy motoru i musisz jeździć w kasku. W niektórych miastach bardzo na to patrzą, jeśli nie masz kasku to policja może wypisać Ci mandat. 

W Bangkoku także możesz jeździć metrem, lub wypożyczyć rower. W metrze płacisz konkretną cenę za konkretny przejazd, automat liczy ile wynosi dana trasa i po zapłacie otrzymujesz token, którym otwierasz bramk do wejścia/wyjścia na metro. Jeśli chodzi o rower, to można już go wypożyczyć w Bangkoku od 250 baht za 3 godziny do 500 baht za cały dzień. Ja znalazłam zupełnie przypadkiem fajną wypożyczalnię, gdzie wypożyczyłam rower na 3 dni za 100 baht :P, ale ceny są ogólnie bardzo fajne, więc warto sprawdzić czasem kilka miejsc przed wypożyczeniem czy roweru czy skutera. PRZYDATNE: 🙂

Lokalne pamiątki, dostępne w każdym mieście, na każdym kroku 🙂

Magnesy na lodówkę od 50 baht,

Koszulki – T shirt od 100 baht,

Ręczniki plażowe 100 baht,

Klapki 70 baht,

Sukienki od 300 baht,

Spodenki krótkie – długie od 100 baht,

Manicure od 200 baht,

Hybryda na paznokcie 500 baht,

Fryzjer – skrócenie włosów od 250 baht,

Farbowanie włosów od 700 baht,

Masaż tajski, stóp, pleców, całego ciała, jak na zdjęciu obok 🙂

 

 

INTERNET:

Ja zakupiłam swój pakiet internetowy na lotnisku zaraz po wylądowaniu w Bangkoku.

W Tajlandii dostępnych jest kilku operatorów sieci komórkowych: Asis – największy operator z najlepszym zasięgiem w całym kraju, True Move i DTAc. I tak jak wszyscy doradzali na swoich blogach czy poradnikach, nie kupuj pakietu turystycznego na 7 czy 14 dni, bo jest on stosunkowo drogi w porównaniu do dłuższych i lepszych pakietów. Bowiem za pakiet turystyczny na 7 dni zapłacisz 300 baht za 3GB, na 14 dni 500 baht za 6GB, gdzie normalnie możesz zakupić pakiet na cały miesiąc na 16GB za 800 baht i mieć internet wszędzie. Często pobyt w Tajlandii trwa około 2 tygodni, więc warto czasem zwrócić uwagę, czy pakiet 30 dniowy nie będzie dla nas lepszy atrakcyjnie cenowo niż dwa doładowania na 7 dni.

Ale najtańszym rozwiązaniem jest karta SIM, kupisz ją każdym sklepie 7-Eleven, Family Mart itp. Karta SIM za 49THB – najlepiej operatora AIS. Rejestrujesz kartę pokazując swój paszport i możesz ją doładować na ile chcesz. Ale jednak jeśli korzystasz dużo z internetu, to polecam normalny miesięczny pakiet. Ja kupiłam swój za 880 baht – jakoś teraz wychodzi strasznie drogo, ale internet 16 GB na miesiąc, ale fakt faktem, że internet miałam działający kolejny miesiąc, i zawsze działał wszędzie szybko i sprawnie.

Jeśli chodzi o rozmowy telefoniczne, to ja do Polski nie dzwoniłam. Wszyscy tutaj używają komunikatorów. WhatsUp, Lime, Massanger, Facebook. I tak się kontaktowałam z przyjaciółmi, a z lokalsami używałam Lime. Nawet mam zapisanego Lime do pana z apteki, który specjalnie dla mnie zamawiał moje krople do oczu 😛 W Tajlandii rządzi Lime 🙂

SKLEPY:

W każdym mieście, nawet tym bardzo małym, dostępny jest sklep 7-Eleven – jest to sieć sklepów, w którym kupisz wszystko. Od mydła, proszku, mleka, kosmetyków, a nawet ubrań czy telefonów. 

Taka nasza Biedronko – Żabka. Są jeszcze inne brandy jak Family Market, Marche, Mini C, Tesco czy Super Cheap… ale w każdym mieście jest zawsze 7/11. Ceny w sklepie wyglądają następująco:

  • mleko 45 baht za 800 ml, jajka 30 sztuk 100 baht, piwo 55 baht,
  • lody od 15 baht, chleb 35 baht, dżem 60 baht,
  • makaron od 50 baht za 500 gram,  ryż za 5 kilo od 100 baht, parówki 150 baht,
  • ser w plasterkach i szynka od 80 baht za kilka plasterków, jogurt 14 baht,
  • baton snickers 20 baht za sztukę, orzeszki 40 baht,

Najbardziej popularny sklep z kosmetykami to sklep WATSONS, taki nasz Rossman, Douglas – Spehora w jednym. Ceny podobne jak w Polsce, pudry, tusze do rzęs, błyszczyki, pasty do zębów; jedynie co droższe to farby koloryzujące – w Polsce za produkt firmy Loreal zapłacisz już od 30 zł, tutaj 60.

BENZYNA:PRANIE:

Na koniec pranie bo było to na początku dla mnie ciekawostką. Jeśli chciałbyś uprać swoje rzeczy w czasie swojego wyjazdu do Tajlandii, a nie mieszkasz w hotelu oferującym takie usługi. To się nie martw. W całym kraju możesz skorzystać z pralek ustawionych przy ulicy czy domach. Wrzucasz w zależności od pojemności prania od 20 baht do 40 i przychodzisz za godzinę po pranie. Również w dzielnicach turystycznych, są ogłoszenia o praniu ubrań, gdzie płacisz za kilo. W zależności, czy jest to tylko pranie, czy prasowanie, płacisz od 50 baht do 60 z prasowaniem za kilo ubrań. Fajna sprawa.

Pisząc te rady, porady, pozdrawiam Was ze słonecznej Tajlandii 🙂

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące cen, to piszcie śmiało w komentarzach. Może coś przeoczyłam a co jest dla Was ważne i chcielibyście wiedzieć.

A jakby ktoś chciał skorzystać z konkretnych miejsc, jak hoteli czy atrakcji,  dajcie znać w komentarzu.

 

Please follow and like us: