Oliwki z Tajlandii w Lampang

Oliwkowy zawrót głowy w Tajlandii 🤩 Oliwki uwielbiam w każdej postaci i mogę je jeść bez końca. Dlatego punktem obowiązkowym była dla mnie wizyta na oliwkowej farmie u mojej tajskiej znajomej. Wieka farma w górach, tysiące drzew i możliwość zobaczenia i poznania zbioru oliwek z bliska.

Już sama droga na farmę w północnej prowincji Tajlandii – Lampang, to już było wyzwanie dla kogoś bez terenowego samochodu.

Wysoko w górach, błotna droga, więc trochę się obawialiśmy by nie zakopał się nam samochód.Ale towarzystwo międzynarodowe, humory dopisywały, więc panowie byli już nastawieni na pchanie samochodu…
Kiedy dojechaliśmy, naszym oczom ukazały się góry i wielka farma drzew. Okazało się, że właśnie jesteśmy na oliwkowej farmie, na której rośnie tysiące oliwek.

A jak wygląda cały proces zbierania oliwek? Zbiera się je właśnie teraz – sierpień, wrzesień i z każdego drzewa możemy mieć nawet kilkanaście kilo oliwek. Na tej farmie pracuje codziennie kilkadziesiąt osób i każda oliwka jest ręcznie zrywana przez pracownika. Nie ma tu maszyn ani sztucznych zbieraczy.Oliwki z TajlandiiOliwki są zbierane ręcznie przez pracowników farmy, czyszczone z ogonków a następnie pakowane w wielkie worki. Dziennie jest zrywane nawet do 8 ton oliwek, które wysyłane są potem do Bangkoku do dalszej obróbki.

Tam po 3 miesiącach mocząc się w wodzie, soli i innych octach winnych, trafiają do sklepów w całej Tajlandii i możemy już je smakować i dodawać do naszych ulubionych sałatek czy podgryzać jako przekąska.

Odnośnie pracy na farmie jest to niestety męcząca robota. Robotnicy pracującą od 6 rano do 15, cały dzień w słońcu i dostają za to bardzo ale to bardzo małe pieniądze. Ale mimo wszystko się cieszą bo każdy grosz jest ważny.

A tu w Tajlandii troszkę inaczej się żyje i tak wiele do szczęścia też nie potrzeba.

Oliwki z Tajlandii

Oliwki z Tajlandii

Robotnicy to zwykle mieszkańcy lokalnego miasteczka, którzy właśnie tak pracują, pomagając w zbiorach na różnych farmach w danej prowincji. Tutaj za zebranie jednego kilo oliwek dostają około 30 groszy, a ich dniówka w przeliczeniu na nasze polskie złoty to tylko zł 20.

Także sami widzicie, że to bardzo niewiele za jakby nie było ciężka pracę na farmie i to jeszcze w takich upałach.

Oliwki są zbierane do specjalnych kubełków, które nosi się na szyi lub na rozrzuconą pod drzewem płachtę. Tam z reguły siedzi zawsze jakaś osoba, która zajmuje się tylko oczyszczaniem oliwek i urywaniem z nich ogonków.Następnie oliwki pakowane są do worków z reguły 25 kilo i traktorem zwożone w jedno miejsce. Stamtąd już zabiera je wielki tir do Bangkoku do dalszej obróbki.Ja również zbierałam oliwki, żeby nie było, że nic nie robię. Ale z pozoru jest to bardzo fajna i szybka praca. Ale jak mamy świadomość, że musimy tak stać przez parę godzin pod drzewem w wielkim słońcu, gdzie pot po plecach spływa. Wcale już tak fajnie już nie jest.

I jak sami możecie zauważyć na zdjęciach, Tajowie ubrani są od stóp do głów w coś przewiewnego. Po pierwsze by uchronić się od owadów, a po drugie uchronić się od palącego niemiłosiernie słońca.

Tylko farangi – turyści, czyli moja grupa, była rozgogolona jak przystało na prawdziwe lato 🙂Oliwki z Tajlandii – oliwkowy zawrót głowy – Nie wiem jak Wy, czy też lubicie oliwki?

Ale dla mnie oliwkowa farma to rewelacyjnie spędzony dzień i już nie mogę się doczekać, kiedy posmakuję własnoręcznie przez siebie zerwanych oliwek 🤩 Które sama zakupię w tajskim sklepie 🙂

 

Please follow and like us: