Pierwszy rok podróży dookoła świata… Właśnie minął… Bowiem 4 lutego 2020 roku ruszyłam z wielkim plecakiem pełnym marzeń w podróż w nieznane. Plan był przewidziany na kilka miesięcy, najpierw Katar, Indie i Tajlandia, a potem  miała być także Malezja, Wietnam, Laos, Filipiny…

W zależności od czasu i pieniędzy… potem powrót na chwilę do Polski, zmiana kontynentów i dalej w świat.

Niestety jak sami wiecie, nie wyszło i w związku z nieszczęsną pandemią, zostałam troszkę uziemiona w Tajlandii na dłużej. Też myślałam, że tylko na miesiąc, może dwa i zaraz wszystko się otworzy, a już minęło 11 miesięcy a tu Azja nadal zamknięta.

Więc moja podróż teraz jest bardziej w Tajlandii niż dookoła świata, ale od czegoś też trzeba zacząć 😛

I takie małe podsumowanie mojego roku 😊 Pierwszy rok podróży dookoła świata... podsumowanie

Przede wszystkim spełniłam swoje największe marzenie, czyli poczuć klimat Indii. Hinduską kuchnię, przyprawy, muzykę, ludzi… Dlatego właśnie wybrałam ten kraj jako pierwszą destynację, kupując bilety lotnicze. Pamiętam jak dziś, że na dwóch stronach przeglądarki internetowej, miałam otwartą stronę z biletami lotniczymi, na jednej było New Delhi, a na drugiej Bangkok…

I mimo, że lot do Tajlandii był ciutek tańszy, to Indie wygrały 😊

Mnóstwo przeczytanych książek o Indiach, blogi, wspomnienia osób, które tam były… to wszystko zakiełkowało miłość do Indii 😊 i tam właśnie ruszyłam…

Sama z wielkim plecakiem na podbój świata 😊I tak po roku przyszedł czas na małe podsumowanie tego co się działo:

ATRAKCJE

Widziałam niezliczone ilości tajskich świątyń, wodospadów, gorących źródeł, nocnych marketów, parków narodowych, pałaców, meczetów, synagog, wysp, starożytnych jaskiń, kościołów, grobowców, mauzoleów, parków, targów, plaż, szlaków górskich, małpek na ulicach, jaszczurek w domu, węży, słoni, krabów… JEDZENIE

Zjadlam ogromne ilości padthai, krewetek, mango sticky rise w Tajlandii, a w Indiach wszelkiego rodzaju dale, nany, briani, paranthy, curry sose, samosy i inne. Setki egzotycznych owoców, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Uwielbiam próbować nowe rzeczy, więc za każdym razem kosztuję czegoś nowego. Nie straszne mi skorpiony, krykiety czy inne grillowane lokalne przysmaki. To wszystko w restauracjach, lokalnych barach czy street foodach. TRANSPORT

Odnośnie transportu to przemieszczałam się tutaj samolotami, autobusami – na długie nocne trasy najlepsze, promami, łodziami, tuk tukami, taksówkami, motorami, rowerem a nawet kilka razy autostopem.Pierwszy rok podróży dookoła świata... podsumowanieSPANIE

Jeśli chodzi o hotele to spałam zarówno w hotelu 5 gwiazdkowym w Doha w Katarze, w przeróżnych hotelach, hostelach, guesthousach, bungalowach, a nawet pod namiotem na pustyni… Sama również w związku z długim pobytem w Tajlandii, wynajęłam domek w Krabi na plaży, w którym mieszkałam 3 miesiące. A na północy Tajlandii, gdzie  mieszkam obecnie, mam wynajęte condominium z widokiem na góry. Relaksując się i mieszkając na plaży spędziłam 3 miesiące z mojej podróży, w górach na północy Tajlandii aż 6 miesięcy, a zwiedzając główne miasta Indii czy Tajlandii i inne atrakcje 3 miesiące. W hotelach spałam 70 razy. 62 razy w Tajlandii i tylko 8 razy w Indiach. Dlaczego tak mało w Indiach? Ponieważ praktycznie cały miesiąc mieszkałam u ludzi z Couchsurfingu, a w hotelu tak naprawdę przez pierwsze dni pobytu, lub kiedy chciałam mieć bardzo blisko konkretnej lokalizacji. Tak jak na przykład w Agrze w Indiach i zwiedzanie najpiękniejszego grobowca na świecie Taj Mahal o 6 rano, gdzie zarezerwowałam specjalnie hotel tuz obok, by rano nie wstawać za wcześnie i nie jechać przez pól miasta taksówką.

Dla tych, którzy nie znają strony CouchSurfing, to dwa słowa wyjaśnienia. Jest to portal – miejsce, w którym możemy znaleźć bratnią duszę z całego świata, która może nas przenocować za darmo u siebie w domu. Czasami jest to mieszkanie w bloku, czasem wielki elegancki dom z basenem, a czasem namiot w resorcie na pustyni. Idea tego portalu jest rewelacyjna, bowiem jest to spanie za spanie – couch za couch a przede wszystkim możemy mieszkać u ludzi o podobnych zainteresowaniach jak nasze, poznając ich rodziny i lokalne zwyczaje. Zupełnie coś innego niż pobyt w hotelu i nawet pójście z lokalsem na piwo. Ja praktycznie całą podroż po Indiach spędziłam mieszkając u hinduskich rodzin i wspominam to o wiele bardziej niż nawet 5 gwiazdkowy hotel w Katarze. Sama również gościłam ludzi z całego świata u siebie w domu, więc dla mnie to zupełnie normalne.

LUDZIE

Poznałam cudownych ludzi z całego świata. I to jest największa wartość mojej podróży.

W Indiach mieszkając u lokalsów, mogłam poznać ich życie, zwyczaje, uczestniczyć w domowych czynnościach. Ci ludzie, nawet nie mając wiele, oddaliby Ci całe serce. Dzielą się wszystkim co mają, troszczą, czy się nie zgubiłam na mieście lub czy nie jestem głodna.

Jeśli w jednym z domów nie było ciepłej wody, bo trzeba było ją najpierw zagrzać, to wcześniej ktoś to zawsze pilnował kiedy się obudzę, by przygotować dla mnie gorącą wodę. Mimo czasem późnych godzin, ktoś zawsze wyjechał po mnie na dworzec lub przyjął do domu i spędzał całą noc na rozmowach. Zawsze ktoś mi pomógł po drodze, poczęstował jakimś przysmakiem, przynosił jedzenie do domku w Krabi, ktoś podwiózł mimo, iż miał nie po drodze… chyba najbardziej życzliwych ludzi spotkałam właśnie w Indiach… Poza tym w hotelach jest mnóstwo podróżników, wystarczy iść do hotelowego salonu by poznać ludzi z najdalszych zakątków świata. Wymienić się z nimi naszymi podróżniczymi doświadczeniami, zapytać o radę, czy nawet wspólnie planować dalsze eskapady.

WSPOMNIENIA Bezcenne 😊I takie rady dla Ciebie i dla wszystkich nas, co mi ten wyjazd uświadomił:

  • Należy spełniać swoje marzenia!!! Trzeba zrobić ten pierwszy krok, ruszyć się z kanapy i zacząć działać… ja tak dumałam i dumałam o wielkich podróżach od wielu lat, że później, może od wakacji, może od nowego roku, a może ktoś dołączy, a może… i tak bym czekała do śmierci. Więc…
  • Jak masz coś zrobić, to zrób to teraz a nie odkładaj na później!!! Bo później już może nie być takiej okazji, coś się innego wydarzy i zawsze będzie później. A to jakiś zajęty weekend, a to wolne w pracy, a to piwo ze znajomymi… te później może nigdy nie przyjść. Także korzystaj z życia tu i teraz.
  • Jak masz liczyć na kogoś, to zawsze licz na siebie. Ty jesteś królem swojego życia i Ty o nim decydujesz, a jeśli pójdzie coś źle to trudno. Nawet mając wielu przyjaciół czy rodzinę, są takie momenty w życiu, że jesteśmy tylko sami ze sobą. Nigdy nie czekaj na kogoś by Ci pomógł… trzeba samemu działać, bo inaczej będziesz czekał do śmierci…
  • Nie ufaj ludziom ale miej otwarte serce i duszę. Jest wiele osób dookoła, które chcą nas oszukać, czy taksówkarz, czy pani z hotelu, czy przypadkowy miły chłopak, który okazuje się nagabywaczem. Ale mimo wszystko, miej otwarty umysł na ludzi dookoła, bowiem możesz spotkać Anioły, które oddadzą Ci ostatnią kromkę byś nie był głodny.
  • Wszystko w życiu zależy od Ciebie, jak nie zrobisz pierwszego kroku, tak nikt Ci nie pomoże…
  • Że można być szczęśliwym z ludźmi na końcu świata, nawet nie znając ich języka 🙂
  • Nie bój się robić nowych rzeczy w życiu, nauka pływania, kitesurfingu, wspinaczki…
  • Bądź elastyczny, dostosowuj się do miejsca i sytuacji. Jeśli Twój pokój w hotelu za parę dolarów nie jest taki jak na obrazku, to się nie kłóć z właścicielem za każdym razem. Czasem zmiana miejsca noclegu pochłonie więcej czasu i pieniędzy, niż jedna noc w danym miejscu. To, że Twój zarezerwowany hotel jest zamknięty? Nagle dla Ciebie raczej go nie otworzą, więc nie biadol tylko znajdź następny.

Nie ma autobusu, na który masz bilety? Będzie następny i może Ciebie też weźmie… Ja miałam wiele takich sytuacji i na początku byłam zła, że coś jest nie tak, ale później, szkoda marnować energii na coś, na co nie mamy większego wpływu.

  • Czerp z życia jak najwięcej, by niczego nie żałować i mieć co na starość wnukom opowiadać 😊

A jakie Ty byś dopisał jeszcze rady/porady?

KOSZTY

Na pewno wiele osób zapyta: A ile to kosztowało? Ile za to zapłaciłam, ile miałam ze sobą pieniędzy??? Obojętnie jaką kwotę przeznaczyłam na mój wyjazd, to była to tylko moja kwota i mój sposób podróżowania. I bardzo ciężko podać konkretną sumę, że za tyle i tyle, będą fajne wakacje. Bo dla kogoś może to być góra pieniędzy, a ktoś inny wyda to w dwa miesiące. Jak wcześniej napisałam, raz spałam w hotelu 5 gwiazdkowym a innym razem na Couchsurfingu u hinduskich rodzin. Przy planowaniu takiego wyjazdu, należy się zastanowić, co będziemy robić (leżenie plackiem przy basenie w hotelu, czy całodzienne zwiedzanie i wycieczki), co zwiedzać (najważniejsze atrakcje danego miasta, czy wszystko po drodze), gdzie spać (hotele, hostele, a może namiot?) i co jeść…

Co lubimy, a czego nie, na co możemy sobie pozwolić i wtedy ustalić adekwatną kwotę. Przed wyjazdem przeczytałam mnóstwo porad na temat wyjazdów na dłużej i zakłada się, że kwota 1000$ na miesiąc powinna być wystarczająca dla jednego podróżnika. Wiadomo, że jeden woli spać w eleganckim hotelu i chodzić do najlepszych restauracji w mieście, a ktoś inny tą samą kwotę, przeznaczy na dłuższy pobyt w danym miejscu, śpiąc w hostelach czy domkach na plaży. Przykładowe koszty – W czasie mojego miesiąca w Indiach, najwięcej wydalam na transport i lokalne atrakcje. W związku z tym, że spałam u hinduskich rodzin, mogłam parę groszy zaoszczędzić, by właśnie móc wszystko zwiedzać i nie zwracać uwagi na podwójne ceny biletów przy każdym pałacu czy zamku… a zwiedzałam od rana do wieczora 😛

Miesiąc w Indiach wyniósł mnie niecałe 2000 złotych.Pierwszy rok podróży dookoła świata... podsumowanieW Tajlandii natomiast, przykładowo w miesiącu marcu, najwięcej wydalam na jedzenie, transport i atrakcje. Do transportu zaliczamy tu wszystkie taksówki, tuk tuki, autobusy, promy, łódki…

A zwiedzanie to oczywiście wszelkiego rodzaju pałace i wycieczki zorganizowane do innych miast czy na wyspy.

Na same posiłki w restauracjach wydałam niecałe 150 zł, ale głównie stołowałam się w lokalnych barach i street foodach, więc wyżywienie miesięczne jest też w kategorii food. Kategoria party dotyczy tylko zakupionych przeze mnie własnoręcznie rożnego rodzaju drinków w dyskotece 😉 te zakupione przez kogoś nie są wliczone 😛 Podsumowując miesiąc w Tajlandii wyniósł mnie około 2500 złotych. I jak sami widzicie, dla jednych taka kwota na miesiąc może być bardzo mala. Ale znam też takich, co potrafią się bawić przez miesiąc w Tajlandii nawet za połowę tej kwoty 😛 Więc ciężko stwierdzić, ile Tobie będzie potrzebne dolarów na cały wyjazd 😛

Ale obojętnie jakie to były koszty, wiem, że  to był cudowny rok dla mnie i sama jestem ciekawa co przyniesie kolejny rok podróży…

Pierwszy rok podróży dookoła świata… mimo niezrealizowanych planów, dla mnie rok rewelacyjny.

Please follow and like us: