Będąc we Wrocławiu na rodzinnym wypadzie, stwierdziłam, że niedaleko jest Karpacz i Śnieżka. A że zdobywam szczyty do Korony Gór Polski, to natychmiast zapaliło się światełko, że ja tam muszę przecież być 🙂 A w związku z tym, że moja rodzinka po górach za bardzo nie chodzi, to spakowałam plecak i pojechałam sama 🙂

Tylko jak z Wrocławia dojechać na Śnieżkę bez własnego samochodu? Wszyscy polecali przejazd pociągiem do Jeleniej Góry, a stamtąd busem do Karpacza. Jedna przesiadka ok, ale patrząc na rozkłady wybrałam coś znacznie lepszego. Z Wrocławia, z dworca głównego odjeżdża autobus bezpośrednio do Karpacza. Więc po co się męczyć przesiadkami, jak tutaj sobie wsiadam i wychodzę praktycznie na szlaku 🙂 Pomysł jest, autobus jest, jupii jedziemy – 6.30 rano pierwsza w kolejce do autobusu i po 3 godzinach jestem w Karpaczu 🙂

Dzień zaczyna się pięknie 🙂Ostatni przystanek Biały Jar w Karpaczu i stąd zaczynam szlak na Śnieżkę 🙂 najwyższy szczyt Karkonoszy, jak również Czech. Do tego najwybitniejszy szczyt Polski i Czech oraz należący do Korony Europy, Korony Gór Polski, Korony Sudetów i Korony Sudetów Polskich. Także jedyny taki a tyle szczytów za jednym razem zdobyte 🙂 Śniezka położona jest na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego.

Po stronie czeskiej na terenie Krkonošského národního parku (KRNAP), z widocznością z wierzchołka 1602 m n.p.m., gdzie przy sprzyjających warunkach przekracza nawet 200 km.

Z ciekawostek historycznych:

Polską nazwę Śnieżka wprowadzono urzędowo w 1949 roku a sama nazwa Śnieżka pochodzi z XIX wieku i wzięła się od przymiotnika śnieżna, czyli pokryta śniegiem. Bo tak z reguły jest na szczycie i to nie tylko zimą.

Na szczycie Śnieżki na przestrzeni lat zbudowano kilka obiektów służących obsłudze ruchu turystycznego, kultowi religijnemu, jak również obserwacjom meteorologicznym. Należą do nich:

Po stronie polskiej:

  • Kaplica św. Wawrzyńca z 1665 roku; 10 sierpnia 1681 na szczycie Śnieżki opat cystersów z Krzeszowa poświęcił, budowaną od 1665 z bloków miejscowych skał, kaplicę pod wezwaniem jednego z bardziej czczonych wówczas świętych – św. Wawrzyńca. Od tamtej pory, do walorów turystycznych szczytu doszły także walory pielgrzymkowe. Przez pierwsze 100 lat po zbudowaniu kaplicy odbywały się w niej msze 5 razy w sezonie letnim, a na najbardziej uroczystą z nich 10 sierpnia, przybywają pielgrzymi zarówno z Polski i Czech. I jest to msza, w której uczestniczą przede wszystkim ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, funkcjonariusze Straży Granicznej, służby Karkonoskiego Parku Narodowego. Dzień ten stał się w ten sposób wspólnym świętem ludzi gór.

  • Nieistniejący budynek polskiego schroniska na Śnieżce – pierwotnie niemieckiego (Schneekoppe Baude, Preussische Baude, Deutsche Baude, Schronisko PTTK „Na Śnieżce”) – pierwszy obiekt wybudowano w 1850, następny w 1858, ostatni w 1862 – rozebrany w latach 60. XX wieku

  • Budynek starego obserwatorium meteorologicznego (istniejący w latach 1900–1989),

  • Budynek Obserwatorium Wysokogórskie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej im. Tadeusza Hołdysa z restauracją (charakterystyczne „dyski”) z 1974, od 1 listopada 2015 zamknięty; planowane otwarcie w 2017 lecz do tej pory, kiedy ja byłam, niestety dalej się nic nie działo…Są tam magazyny, zaplecze techniczne oraz bar.

Po stronie czeskiej:

  • Budynek czeskiego schroniska na Śnieżce (istniejący w latach 1868–2005, ale zamknięty dla turystów już w latach 80. XX wieku),

  • Górna stacja kabinowej kolejki linowej (z kabinami dla 4 osób),

  • Kiosk czeskiej poczty; po wybudowaniu nowego budynku został rozebrany i przeniesiony do kempingu w miejscowości Sedlec-Prčice (tam służy także jako poczta i sklepik).

  • Nowy budynek czeskiej poczty w miejscu rozebranego schroniska otwarty latem 2008, najwyżej położony punkt pocztowy w Czechach.

A od 2001 roku, na prowadzącej czeską stroną szczytu ścieżce zwanej Trawersem odsłonięto obelisk, upamiętniający ofiary katastrofy lotniczej samolotu Junkers Ju 52 ewakuującego rannych żołnierzy z oblężonego Wrocławia, który rozbił się w lutym 1945. Dobrze widoczna Śnieżka, dominująca wizualnie nad całymi Karkonoszami jest główną atrakcją całej okolicy. Nic dziwnego, że zawsze jest tu pełno ludzi, którzy zarówno z polskiej jak i czeskiej strony, zmierzający na szczyt.  Dla tych, którzy chcą szybko i łatwo dotrzeć na szczyt jest także kolejka gondolowa lub wyciąg krzesełkowy, więc zawsze możesz wjechać na górę gondolą i przejść się kawałek 🙂 Ja jednak jako prawdziwy piechur na nogach, a gondolą będę jeździć na starość 🙂

Śnieżka – królowa Sudetów, ma to do siebie, że przez większą część roku panują tu bardzo surowe warunki atmosferyczne: niskie temperatury, porywiste wiatry oraz obfite opady deszczu i śniegu. Charakterystycznym elementem jest także mgła, która występuje tu przez ponad 300 dni w roku. Ja na szczęście na szczycie i przez cały szlak miałam piękną pogodę ale już 15 minut po wejściu na szczyt, naszła nagle mgła i zaczął padać tak ostry deszcz, że wszyscy musieli się schować pod daszkiem Obserwatorium. Dopiero po przeczekaniu kilku minut, można było dalej iść – w deszczu na szlak powrotny.

Mój szlak:

szlak turystyczny czerwonyKarpacz Biały Jar – Orlinek – Schronisko PTTK nad Łomniczką (1, 40h) – Schronisko Dom Śląski (2,50h) – Śnieżka ( 3,30h) – Schronisko Dom Śląski (3,50h)

szlak turystyczny niebieskiLucni Bouda (4,30h)

szlak turystyczny żółtyRównia pod Śnieżką (4,45h)  Spalona Strażnica (4,50h)

szlak turystyczny żółtySchronisko PTTK Strzecha Akademicka (5,10h) – Karpacz Biały Jar (6, 15h)

Szlak górski wyniósł 18 kilometrów i łączny jego przejścia to około 6 godzin samego maszerowania.

Szlak zaczynam od ulicy Olimpijskiej, gdzie znajduje się skocznia narciarska „Orlinek” Ciekawostką jest tu, że rekord skoczni należy do Adama Małysza i wynosi 94,5m, który został  ustanowiony w 2004 roku podczas Mistrzostw Polski Seniorów; wejście na skocznie jest płatne.   Czerwonym szlakiem idziemy powoli przez leśne tereny. Prawie sama na szlaku, piękna pogoda, zielono dookoła… jest pięknie 🙂 Przy Schronisku pod Łomniczką, chwila odpoczynku, mała przekąska i cały czas tym samym szlakiem idziemy w stronę szczytu. Po drodze zaczynają się robić piękne widoki na Park Narodowy i nasze, malutkie dyski widoczne z daleka.   Idziemy dalej po kamienistym szlaku i zaczyna się robić coraz wyżej. Mijam grupki ludzi, którzy odpoczywają na kamieniach a także symboliczny cmentarz tych, którzy odeszli w górach lub byli z nimi związani. Na skalnej ścianie Kotla Łomniczki już od lat 80 jest tu miejsce zadumy i refleksji. Jest to pierwszy tego typu cmentarzyk w Polsce, napis na jednej z płyt: „martwym ku pamięci żywym ku przestrodze…” Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, o tych, których już nie ma…Po krótkim szlaku pod górę znajdujemy się na Przełęczy pod Śnieżką na wysokości 1389 m n.p.m. W jej pobliżu znajduje się górskie schronisko turystyczne Dom Śląsk – schronisko na 1400 metrach n.p.m, otwarte już od 1922 roku oraz węzeł turystycznych szlaków polskich i czeskich. Ilość znaków różnych szlaków i ich wariantów może przyprawić niedoświadczonego piechura o zawrót głowy.W schronisku chwila relaksu na ciepły posiłek i kawę. Mam dobry czas na szlaku, tym bardziej, że na szczycie musiałam być o konkretnej godzinie na pewnym tajemniczym spotkaniu, więc tu mogłam chwilę dłużej posiedzieć i podładować baterię. Kawa wypita, obiad zjedzony; jednakże miałam tu pewien niesmak, ponieważ ceny posiłków jak na górskie schroniska były jak dla mnie bardzo drogie. Kotlet schabowy plus jakiś napój gorący to prawie 50 zł. Niby nic, ale jakoś zawsze schroniska kojarzyły mi się z mniejszymi cenami, niż ceny jak w Warszawie.

No ale może te czasu obiadu za 15 zł w schronisku już dawno minęły… 

Ze schroniska już tylko chwilka na szczyt. W związku z tym, że schodzą się tutaj główne szlaki, to na podejściu pod górę szczytu zaczyna się pojawiać duża ilość osób. I niestety nie każdy wie jak się idzie, więc niektórzy idą prawą stroną, inni lewą a inni stoją na środku bo muszą zrobić zdjęcie…. no ale cóż… Po pół godzinie jestem na szczycie 🙂 a tam setki ludzi.. skąd oni się wzięli? 🙂 Obowiązkowo z każdej górskiej wizyty musi być pieczątka z najwyższego schroniska, czy punktu, oraz pamiątkowe zdjęcie.

Jako, że jest tu tak cudowny widok i panorama, to tych zdjęć jest trochę więcej 😛  Jak już pisałam wcześniej, jak weszłam na szczyt było piękne słońce. Natomiast po 15 minutach wyszła mgła, zaczęła się ulewa i zrobiło się nieprzyjemnie. A to dopiero połowa szlaku… no ale przecież nie będę tu stała do wieczora pod daszkiem obserwatorium bo deszcz pada… Żwawym tempem schodzę z powrotem do Domu Śląskiego po drodze mijając krzyż z tablicą pamiątkową J.Messnera i Š.Spusty – byli oni zawodowymi ratownikami Horskéj služby, którzy zginęli w akcji ratunkowej pod Śnieżką w dniu 16 stycznia 1975 r.  Mijam schronisko i jako, że jeszcze w planach miałam wizytę też w czeskim schronisku a dokładnie w Mauzoleum Ofiar Karkonoszy to wybieram niebieski szlak i idę w stronę Lucni.

A tu deszcz przybiera na sile i robi się mgliście, szaro buro i nieciekawie… 

Po 40 minutach cała przemoczona wzdłuż i wszerz widzę już schronisko, w którym przynajmniej przez chwilę mogę nie moknąc 😉 Piękne, duży budynek – Luční bouda w wolnym tłumaczeniu to Łąkowe Schronisko – dawniej górskie schronisko turystyczne, obecnie hotel w drodze na Śnieżkę od strony czeskiej. Hotel i schronisko w rustykalnym górskim domu z XVI wieku.

Obecnie reklamuje się on bardziej jako luksusowy hotel i najwyżej położony w Europie Środkowej browar (Paroháč, 1410 m n.p.m.). Piwo warzy się tutaj od 2012 roku, wykorzystując w tym celu wodę z Białej Łaby. Ja niestety mimo że przemoczona do wszystkiego, gdzie marzyłam o kubku gorącej herbaty, jak weszłam do tego schronisko – hotelu, a tam Spa, masaże, sauny i restauracja…. To stwierdziłam, że chyba nie jestem na szlaku górskim tylko w jakimś kurorcie 😉 Oczywiście z żadnych atrakcji nie korzystałam, bo i czasu brak, a zresztą jak człowiek marzy o gorącym kubku to nie w głowie mu masaże 😉

Tym bardziej, że jeszcze chciałam zobaczyć przecież Mauzoleum Ofiar Karkonoszy, na południe od schroniska około 2 kilometrów, stoi przebudowana w 1927 kapliczka, pełniąca obecnie funkcję mauzoleum (Památník obětem hor).

Kaplica postawiona została w 1798 roku dla upamiętnienia Václava Rennera z Lučnej boudy, który tragicznie zginął w tym miejscu. W jej wnętrzu znajdują się tablice z imionami, nazwiskami, datami śmierci oraz miejscami, w których wydarzyły się tragedie. W takich miejscach zawsze warto zatrzymać się na chwilę i zadumać na losem, którzy zginęli…

Okej, możemy wracać, pada niemiłosiernie, ale jakoś do domu i do cywilizacji trzeba wrócić… w czasie drogi zastanawiałam się tylko, że jak będę taka mokra to mnie kierowca do autobusu nie wpuści… ehh ciężkie życie na szlaku górskim 😉 Mijam Spaloną Strażnicę i tu nagle zaczyna wychodzić słońce. Najpierw powoli a potem w pełnej krasie. Chyba jestem uratowana. W czasie drogi pojawia się kolejne schronisko – Strzecha Akademicka to schronisko PTTK położone na wysokości 1258 m n.p.m., pomiędzy Kotłem Małego Stawu i Białym Jarem. Uważana jest za jedno z najstarszych schronisk w Karkonoszach. Obecny budynek wybudowano sto lat temu. Chwila odpoczynku, pieczątka, jakaś przekąska i opalanie w słońcu… większość rzeczy już jest prawie sucha, ale trzeba się dogrzać słońcem po tych dwóch godzinach ostrego deszczu. 

I powoli wracamy do miasta. Jeszcze mijam po drodze dawny tor saneczkowy w Karpaczu, gdzie przed ponad 100 laty, odbywały się tu zjazdy saniami rogatymi. Obecnie jedną z pamiątek po tym torze jest głaz z rytem przedstawiającym wizerunek pary zjeżdżającej saniami rogatymi. Jeśli będziecie szli żółtym szlakiem to po prawej stronie go zobaczycie; patrzcie uważnie 🙂Przy końcu szlaku wita nas wodospad, który zachęca by przy nim usiąść i odpocząć… Chwila odpoczynku i koniec górskiego szlaku. Kolejny szczyt do Korony Gór Polski zdobyty. Piękna Śnieżka w swojej humorzastej odsłonie, słońce i ulewa. Dwie godziny ostrego i zimnego deszczu trochę dało w kość. Jednak dobrze, że wszystko miałam już suche i mogłam jak człowiek wrócić autobusem do Wrocławia. Szybkim spacerkiem przez Karpacz, chwila na pamiątki i oczekiwanie na autobus…

Super fajny dzień, i mimo iż byłam tylko sama na szlaku to naprawdę miło go spędziłam. Miło na szlaku poznać ludzi, którzy zagadują i można powymieniać się doświadczeniami górskimi. Czy w schronisku, czy przypadkowa osoba robiąca zdjęcie zmierzająca później w tą samą stronę.Jeszcze na koniec ciekawostka dla tych, którzy nie wiedzą, że w Karpaczu można zaobserwować śmieszną rzecz. Mianowicie Anomalie grawitacyjną.
Pytanie – Czy jest ona prawdziwa??? Anomalia ta, czyli zjawisko obserwowane w Karpaczu Górnym polegające na samoistnym przemieszczaniu się przedmiotów i cieczy po szosie na pozór pod górę. Uważa się, że zjawisko jest przykładem złudzenia optycznego, tak zwanej magicznej górki – w rzeczywistości szosa obniża się po zboczu doliny, mimo że prowadzi w górę rzeki. Zaobserwowane także w okolicach Gold Hill w Kanadzie, prowincji Gansu w Chinach czy we Francji. Nawet jest specjalna tabliczka, która o tym mówi. Na mapie miasta zaznaczono ten punkt (Miejsce zaburzenia grawitacji).

Wiedzieliście o tym fakcie? 🙂

A Wy już byliście na Śnieżce? Jak Wasze wspomnienia i przygody? Też była taka humorzasta jak u mnie? Dajcie znać w komentarzach 🙂

Please follow and like us:
error