Ale jak to? 🙂 Człowiek już spał w różnych hotelach, apartamentach, pod namiotem czy na plaży… ale w kempingu i to jeszcze pod dachem to trochę dziwna sprawa. Jednak takie miejsce jest pod Żywcem. Jest to fajny obiekt, w którym można spać zarówno w ładnych pokojach, a także w wybranej przez siebie przyczepie campingowej.
Są dwu, trzy i 4-osobowe przyczepy, w których można nocować w towarzystwie afrykańskich klimatów, a wieczorami popijać drinki siedząc przy rozpalonym kominku. Fajna miejscówka i zupełnie coś innego od standardowego nocowania w Polsce.
GeoZakręcona to nie tylko podróże, szukanie skarbów czy zabawa…
To także „ratowanie świata” i przede wszystkim pomoc dla bliźniego.
Pamiętaj „Twoja krew ratuje życie”.
Dla Ciebie tak niewiele, a dla kogoś to wyjątkowy dar 🙂
Najczęściej krew oddaję w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa na Saskiej Kępie w Warszawie. Z dniem 1 stycznia 1999 r. na podstawie Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 23 grudnia 1998 r. Właśnie ta Stołeczna Stacja Krwiodawstwa została przekształcona w Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, a Punkty Krwiodawstwa w Oddziały Terenowe RCKiK.
Regionalne Centrum cieszy się nienaganną opinią, gwarantując najwyższą jakość krwi i jej składników oraz odczynników diagnostycznych, a także najwyższy poziom wykonywanych badań laboratoryjnych.
W swej strukturze skupia 10 jednostek organizacyjnych oraz posiada 5 ambulansów umożliwiające pobieranie krwi w systemie mobilnym. Zaopatruje w krew i jej składniki ponad 100 szpitali działających w obrębie woj. mazowieckiego, a w razie potrzeby, w ramach współpracy placówki spoza terenu działalności, dostarczając rocznie ok. 40 tys. litrów krwi tj. ok. 110 litrów dziennie.
Odbiorcami są szpitale, kliniki oraz instytuty dokonujące tysięcy skomplikowanych operacji, przeszczepów i innych zabiegów, do przeprowadzenia których niezbędna jest krew – bezcenny, niezastąpiony lek.
Ruiny zamków odkryte po latach. Tak blisko, a tak daleko… Jak to jest, że człowiek jeździ w swoje rodzinne strony co roku, spędza tam pół wakacji jako dziecko, a dopiero po 30 latach się dowiaduje, że tuż obok są ruiny rycerskich zamków. A to wszystko dzięki zabawie, jaką jest geocaching 🙂
Jadąc w okolice rodzinne, chciałam zobaczyć jakie skrytki są nieopodal. I nagle patrzę, a tuż nieopodal znajdują się skrytki dotyczące zamków… ale jakich zamków? Przecież byłam tam tak często i żadnych zamków nie było… a chyba nie pojawiły się tak nagle? Okazało się, że faktycznie,są to ruiny zamków, które dla miejscowych nie są czymś istotnym. I jak to mówią lokalni – są to ruiny, które od zawsze stały i stoją, a oni się tym nie interesują, tylko czasem jakiś turysta z aparatem przyjedzie i się ekscytuje… I takim turystą właśnie jestem ja 🙂