Jak już pisałam wcześniej o Bieszczadach w  czasie swoich podroży uwielbiam odkrywać ciekawe miejsca i lokalne perełki. Człowiek całe życie „chodzi” po górach, zwiedza różne miejsca a Bieszczady były zawsze jakoś nie po drodze. W tym roku w kwietniu, spontanicznie podjęłam decyzję, ze rzucam wszystko i jadę w Bieszczady 😛 Może nie wszystko a pracę na tydzień urlopu, znajomych, którzy nie mogli w tym terminie i tak sama wyruszyłam na podbój bieszczadzkich szlaków. Oczywiście sama zupełnie nie byłam bo jak to w górach zawsze są dobre „anioły” dookoła.

W innych górach mam wrażenie czasem jest bardzo wielu ludzi na szlaku; tutaj w Bieszczadach, zwłaszcza poza sezonem, możesz być w swojej wędrówce sam ze sobą i podziwiać piękno gór.

I tak o to jednym z głównych punktów programu w Bieszczadach był wejście na Tarnicę. Jest ona (1346m npm) najwyższym szczytem polskich Bieszczadów wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza. Szczyt Tarnicy jest niezwykle rozległy, w głównej kulminacji znajduje się punkt geodezyjny, a nieco dalej od niego nowy żelazny krzyż ustawiony w 2000 roku i upamiętniający – wraz z wmurowaną tablicą – pobyt ks. Karola Wojtyły 5 lipca 1954. Ze szczytu oczywiście rozciągają się wspaniałe widoki na Rawki, Połoninę Caryńską, Halicz, czy same Gorgany.

Oprócz szczytu do Korony Gór Polski, to tu znajduje się także kilka innych strzelistych, trudnych do zdobycia szczytów jak Krzemień, Halicz, czy Rozsypaniec. Gniazdo Tarnicy, w odróżnieniu od Połoniny Wetlińskiej czy Caryńskiej, charakteryzuje o wiele bardziej rozbudowany masyw. Jest silnie rozczłonkowany i podzielony na kilka biegnących w różnych kierunkach grani. Stąd też nie dziwi duża ilość możliwości zdobycia masywu.

Read More

Please follow and like us:
error